środa, 19 sierpnia 2009

Królestwo Narkomanów I: V jak Voldetter

Spokojnie, to żadna awaria! Nastąpiło kilka zmian, o których należy powiedzieć, a że mam możliwość przemówienia (ach, te czwartki), zamierzam to wykorzystać.
Wiem, że w internecie nie często spotyka się coś wartego uwagi. Wiem również, że Charry Printer nie był niczym nadzwyczajnym, dlatego gdy tylko znalazłem Luizjankę... postanowiłem promować to wielkie dzieUo, nie próbując nawet jej dorównać. Przykro mi było żegnać się z moimi bohaterami ale cóż. Czas pokaże, czy dobrze zrobiłem nie chcąc zawodzić czytelników nudnymi rozdziałami, pisanymi pod wpływem dużej ilości białka (nie doszukiwać mi się tu żadnych niedozwolonych środków zawierających tego duże ilości ).
Mam nadzieję, że będziecie wspierać LeFay, bo to da jej siłę przetrwania, której mnie zdecydowanie zabrakło *melodramatyczne wystąpienie mode off*
Poza tym wróciłem do pisania nieco poważniejszego niż parodie i analizy. Znaleźć mnie możecie w drugim blogspotowym projekcie, jakim jest Golden Theatre.
To tyle przydługiej autoreklamy, teraz możemy się zabrać za przydługi wstęp do opowiadania i za samo opko, które jest doprawdy przydługie...

Zapewne wielu z was ucieszy się, słysząc, że artystka płodna i głodna (komęcików zwłaszcza) Catherin Potter powróciła. Wielu też zapyta "who the fuck is Catherin Potter?" Odpowiadamy: twórczyni Nokturńskiej Zdziry, Lily co się w Nicholsonie zakochała oraz, przede wszystkim Lotu Londyn-Irlandia liniami Radliff.
To tylko niektóre z jej tworów, a przed nami kolejne. Nie ostatnie za które chcieliśmy się zabrać, ale chyba nie mamy wyboru. Ona zabija. A może nawet... wyniszcza.
Dlatego jeśli chcecie się dowiedzieć jakie moce posiądzie Potter, w kim się zakocha, co łączy go z Voldemortem, jakie światy odwiedzi i czy odnajdzie zaginioną Mary Sue, to zapraszam na pięcioczęściową [sic!], epicką opowieść o Królu Narkomanów (dostępna również TU)





Piętnastego lipca, na Grimley Place 12 odbywało się wielkie zebranie Zakonu Feniksa.
Czyżby przeniesiono Zakon w jakąś ładniejszą lokalizację?
Żeby Śmierciożercy mieli problem ze znalezieniem, o proszę: KLIK Tyle lokalizacji to i ja bym się pogubił.

Nie było jednak radosne ponieważ nie miną miesiąc od śmierci Syriusza Blacka.
Miesiąc minie za cztery godziny, więc wtedy dopiero będą mogli się radować.

Młodzież na wszystkie sposoby próbowała dostać się na zebranie jednak dorośli wyganiali ich
Włazili drzwiami, oknami i kominkami.

- Ale my jesteśmy już dorośli.
- Przecież tyle razy piliśmy i paliliśmy!

Tyle razy pomogliśmy dla Harrego a wy nawet nie chcecie żebyśmy posiedzieli z wami- powiedział Ron.
I jak tu się nie cieszyć, że Catherin Potter powraca? Zawsze i wszędzie poznam jej styl pisania. Niesamowite.

- Usiądźcie w kącie i nawet mam was nie słyszeć- powiedziała Molly, Ron i Hermiona zrobili to bez słowa sprzeciwu.
Nie ma to jak nieugiętość rodziców.
To się nazywa bezstresowe wychowanie. Karne wierzby bijące są niepotrzebne.

Koło godziny później już spali,
Ciekawe te zebranie. Nie ma co.

nagle zadzwonił dzwonek. Wszyscy podskoczyli z wyciągniętymi różdżkami
Smierciożercy ostrzegają swoje przybycie dzwonkiem? Od kiedy?
Przybywają saniami Św. Mikołaja. Szybciej, taniej i bezpieczniej.

- Otworze- powiedział Ron, po chwili krzykną
- Otworze!!!

- ARGHH!
Yeti przybyło na spotkanie?
Mikołaj nie dostał ciasteczek!

W drzwiach leżał chłopak, był cały poturbowany.
To przez te powietrzne turbulencje.
Zrzut prezentów nie udał się w stu procentach. Wyrzucili o jedną 'paczkę' więcej

Miał całe ciało posiniaczone, ubrania podarte i przesączone krwią.
Widzenie przez ubrania, czyli świat magii.

Włosy dłuższe i czarne.
Dłużne niż krótsze, tak?

Zamknięte oczy były posiniaczone i podkrążone.
Nie wyspał się po prostu. Ale nie dziwię się. Ja też nie spałbym, lecąc na miotle/saniach.

- HARRY!- krzyknęła Molly i Remus na raz.
Na dwa krzyknęli Ron i Hermiona, a potem wszyscy zaczęli śpiewać.

Wszyscy stali jak wbici w ziemię, Remus i Ron szybko przenieśli Pottera na kanapę.
Próba wyrwania się z ziemi trwała kilka minut, ale w końcu się udało.

Molly zaczęła go cucić na każdy sposób ale nie dała rady.
Pocałunek, uderzanie w policzek, polewanie wrzątkiem, masowanie krocza... Nic nie podziałało.

Moody sprawdził kiedy dostał od chłopaka ostatni list i okazało się że dzisiaj rano i to godzinę temu.
Wnioskuję, że Ron i Hermiona zasnęli na zebraniu z powodu arcyważnego tematu, a nie faktu, że zbliża się wieczór. Ale ranek, wieczór, godzina wte czy we wte...

Położyli go do łóżka w pokoju Syriusza po czym zebranie trwało oprócz Molly Wesley leczącej chłopca
Molly Wesley - kimkolwiek była - nie trwała.

- Co lub kto go tak urządził?- spytał roztrzęsiony Dumbledore
To pewnie Ollivander za magię bezróżdżkową.

- Przecież pisał nam listy że nic mu nie jest- dodał Moody. Zebranie trwało choć nikt nie przejmował się tym.
Zebranie? Jakie zebranie? Wszyscy zasnęli.
Jak ci pastuszkowie? Tak się świątecznie zrobiło przez te sanie...

Hermiona zapłakana przytuliła się do Rona przestraszonego jak nigdy.
Pomijając ostatnie kilka tomów, Ron jeszcze nigdy tak się nie bał.

Tonks była zapłakana i czerwona
Tonks zmienia kolory ciała. Ewolucja?

najgorzej czuł się Remus. To przecież teraz jego zadanie jest pilnować po śmierci chłopaka rodziców i chrzestnego aby w nic się nie wpakował
Dlaczego Remus ma pilnować rodziców i chrzestnego po śmierci Harry'ego? Czyżby kolejny wątek, o którym nie wspomniała Rowling?

Severus Snape siedział pod oknem z lekkim uśmiechem za który wszyscy chcieli go zamordować jednak nie dziwili mu się, nie cierpiał Pottera a jego śmierć jedynie mu była na rękę bo by już mu nie przeszkadzał w szkole.
Biedny Snejpik, taki pokrzywdzony przez los i strasznego Pottera...
Ale włosy mu umyli chociaż! Na święta go wystroili :D

Artur siedział i patrzyli w drzwi jakby czekali że chłopak zaraz wyjdzie z tam tąd i powie ze to wszystko sen
Artur i jego ktoś.

- ALE CO GO ZAATAKOWAŁO?- spytał wnerwiony Moody który siedział najbliżej Severusa.
Moody ma nową ksywkę - Wnerwiony.

Pani Wesley zrobiła jak najwolniej kolacje, po zaleczeniu możliwych ran, aby choć przez chwilę móc zapomnieć o dzisiejszym dniu.
Z tego wynika, że wolna kolacja odbyła się dość późno.
Rankiem.

Tylko ona widziała jego ranę w znaku ,, X” na brzuchu, ona widziała ranę cięto zapewne nożem lub mieczem na ręce,
Zdziwiłbym się, gdyby cięto go mieczem na nogę.

ona widziała tego bladego, chudego i wręcz nie żywego chłopca wykrwawionego niemal na śmierć
Już go uśmierciła, no masz!

- Oby psychicznie było lepiej niż fizycznie bo… to straszne- rzekła Molly niosąc stertę kanapek. Ron i Hermiona jednak nawet nie drgnęli po nie choć byli głodni
Łączyli się w bólu z Harrym. Ron chciał nawet sobie wydziergać "X" na brzuchu, ale ojciec mu nie pozwolił.

- On musiał nie jeść i nie pić długi czas, widać że był bity- kobieta mówiła. Wtedy wszyscy popatrzyli na nią
- Oh, Rly? - spytał w końcu zdziwiony Dumbledore.

- A może poeksperymentujemy na Harrym?- spytał Fred, wszyscy popatrzyli na nich
Rodzina Wesleyów ma jakiś dziwny dar klonowania się w momencie obserwacji...

Rano, większość ludzi musiała iść do pracy. Zostało nie wiele członków ponieważ jedynie- Remus, Tonks, Moody, Molly, Dumbledore, Hermiona, Ronald, Ginny, Fred, Georg, Newill i co wszystkich zdziwiło Snape
Rzeczywiście, dość mało tych członków.
8 członków. No, chyba, że o czymś nie wiemy...

- Ale Severusie, jak masz tutaj śmiać się i przezywać Harrego to się wynoś- powiedziała Nymphadora zła
- Będę się przezywać ile będę chciał! - wykrzyczał Snape, gapiąc się w Nymphadorę Zła.

- A czy ja coś powiedziałem nie tak?- spytał piorunująco nietoperz
Piorunujący nietoperz - czyżby jakiś nowy Pokemon?

Jak Harry zareagował gdy zobaczył ciało chrzestnego padające na firankę, tą złość ten ułamek sekundy kiedy świat zawalił mu się na dobre.
Wygniecenie jego ukochanej firanki złamało go na zawsze. Już wiecie, dlaczego jest w takim stanie.

Dlaczego to on? Zadawali Se pytania ponieważ nie znali przepowiedni.
- To może - zaproponował Fred - zagrajmy w "Milionerów"?

- A może spróbujemy zaklęcia antysennego?- spytał Severus a wszyscy popatrzyli na niego
Nie zaśniemy, dopóki nie obudzi się Harry!

Remus już rzucał zaklęcie. Nic nie zdziałało, chłopak za twardo spał
To przez te łóżka Wesleyów. Zapomnieli kupić nowych materaców.

-To jakby śpiączka złończona z normalnym snem.
Superhiberturbośpiączka.

W pewnym Momocie ktoś zaczął kaszleć, głos dobiegał z sypialni Syriusza.
*dramatycznie* Kto to może być?!

Chłopak kaszlał ale gdy zobaczył przyjaciół lekko uśmiechną się i powiedział
- Kłaczek.

- Co się stało, Potter?- spytał Snape
- Nie cierpie tego tonu- wyszeptał chłopak
- Co się stało, Potter? - spytał Snape, tym razem upodabniając swoją barwę głosu do głosu Hermiony.

- Nikt mnie nie zaatakował, wiem że zapewne nie ciekawie wyglądam, wszystkiemu jest winny Tomeczek, no i jeżeli zgodnie z moimi przeliczeniami jest piętnasty do szesnaście dni, nic mi nie będzie- wyrecytował chłopak, wszyscy popatrzyli na niego przestraszeni
Z przeliczeniami Pottera nie ma żartów.

- Czy..yli chcesz powiedzieć że on.. Ciiebiiie ppporował?
- No coś w tym stylu- wyjęczał chłopak cicho. Remus wyszedł z pokoju załamany
Przegrał dużo kasy. Podczas zgromadzenia w Zakonie obstawiał samookaleczenie.

- Byłem przez te dwa tygodnie uwięziony u Voldemorta, on pisał za mnie listy.
"Voldemort - Wyręczę Każdego Za Odpowiednią Cenę"

Wtedy gdy przyjechaliście moi wujowie byli pod oszałamiaczem więc nie powiedzieli wam iż trzej czarno madzy mnie zabrali dwie godziny po przyjechaniu na Prive Driver.
Było już Prive Drive, ale Prive Driver jeszcze nie widziałem.

Dwa tygodnie to on odbierał i odsyłał pocztę,
Kradł znaczki...

nauczyć się w mnie wchodzić, kontrolować mnie.
Voldi i skłonności homoseksualne? A te córki to skąd?
Śmierciożercy go wyręczają. Albo bawią się w fabryce prezentów Mikołaja i tworzą coraz to nowsze Masyśki!

Nie wiedziałem jak temu zaradzić a jak mu się sprzeciwiałem dostawałem na dokładkę Cruccio.
- Nie, nie będę jadł tej owsianki! - Cruccio!

Nie wiem czym w mnie walną.. Czymś czarno magicznym.
Afro-Magiem.

Straciłem kontrole całkowicie nad samym sobą. Byłem zbytnio zmęczony aby móc wyjąć różdżkę której mi nie zabrał.
Cóż za ironia losu.

Musiałem robić to co on chce, on mówił, on robił i tylko on.
Podobno to facet dominuje w związku. I nie, nic nie sugeruję.

Jednak przypomniałem sobie ile przez tą mendę cierpiałem, ile mi osób zabrała. Mama, Tata, Syriusz oraz dzieciństwo. Nie wiem jakim cudem przeciwstawiłem się mu, pierwszy raz.
"Zabrałem rzeczy, wziąłem dziecko i wyjechałem do mamusi."

Że teraz zapewne ten drań jest zły i obstawia śmierciożerców ale było mi dobrze.
Za dużo informacji. Raz: co robi Voldi swoim poddanym? i dwa: skoro Potterowi było dobrze, to po co uciekał?

Gdy… gdy on wchodził we mnie czułem coś, jakby on chciał być mną.
Zbyt daleko idące fantazje erotyczne Voldiego robią się coraz ciekawsze...

Ale kto by chciał, można było dostać szału przez jego zwolenników którzy tłukli się tylko przez to że to oni chcieli iść zanieść nowinę jaką kolwiek udało im się wyciągnąć ze mnie- wszyscy popatrzyli przestraszeni na niego
Gdzie on podział przecinki? - zastanawiali się wszyscy.

- Nie nie bójcie się, niczego PRAWDZIWEGO im nie powiedziałem.
"Dlatego Voldi zatrudnił Sayida z "Lost", aby mnie przesłuchał. Uległem..."

Dałem im do zrozumienia że muszą szukać zakonu w innym kraju bo my tam musimy dojeżdżać świstoklikami. Szukają teraz w Francji za to ja wiem kilka ciekawych rzeczy.
- Voldemort nosi stringi! - krzyknął.

Voldemort nie przypuszczał że wyjdę z tam tąd żywy więc mogłem nie raz podsłuchać naradę śmierciożerców.
Nie ma to jak dobra organizacja.

- Moim zdaniem, to tylko wiem kolejne siedem czy osiem miast w których zaatakują oraz ilu ich jest oraz kim oni są. Wiem ze Np. Denver z ministerstwa jest śmieriożercą czy Vrenginger oraz pare szczegółów dotyczących zabijania, pouczeń Voldemorta że kto zabija bez walki zabije swój honor, wiem kto jest naczelnym naczelnych
Naczelnym naczelnych jest oczywiście... małpa. Biologia, się wie.

W pewnej minucie na jego rękach pojawiła się krew, przyciskał nią brzuch
Krew ma działanie odchudzające, nie wiecie?

- BOŻĘ TY KRWAWISZ! PRZECIEŻ…
I plotka o duchowości Boga poszła się pieprzyć.

- On zaraz umrze albo się wykrwawi.
Zastanawiam się, co jest gorsze?

Patrzcie na jego ręce całe w krwii- dodała, dopiero wtedy nie którzy zobaczyli że były zakrwawione całkiem
Nie dziwię się, że zobaczyli ręce całe we krwi, skoro były całkiem zakrwawione.

- Cholera!- przeklną Remus
Obstawiał, że Harry umrze, a nie się wykrwawi.

Najedzony i napojony miał już tylko parenaście ran na twarzy i ciele oraz Blizne w kształcie znaku X na brzuchu.
Wszystko układa się w logiczną całość! Harry jest krową! Napoili go, oznakowali...
Nie chcę się zastanawiać jak pobierają... mleko.

Kolejnego dnia, zebrało się zebranie
Spotkało się spotkanie, poznało się poznanie...

- Pójdę po niego- powiedział Remus, gdy wszedł zastał małą kulkę leżącą na środku łóżka.
Wolę się nie domyślać, której czynności fizjologicznej dokonał Harry.

- Po pierwsze, nie nie obudzimy go bo przeżył dwa tygodnie o jakich ty nawet nie śniłeś.
Chyba, że masz skłonności masochistyczne.

- Nie, nie jestem ale jego przyjacielem mogę być. Mnie nie uważa za wroga numer dwa po Voldemorcie- warkną Remus, wszyscy zachichotali.
Remus kawalarz.

Snape i Lupin wyjęli na raz różdżki, Dumbledore ani inni nie mogli ich uspokoić od przezywania siebie jak za dawnych czasów. W końcu zaczęły szaleć po pokoju różnego koloru płomienie zaklęć.
Ciekawe kogo w tym starciu obstawił Remus?

Ktoś wszedł do pokoju ale dostał zaklęciem Cruccio, był to Harry.
*zaciska pięści na oparciu krzesła zastanawiając się co to za zaklęcie*

Upadł ale nie wił się i nie krzyczał. Widać było że bardzo słabo oddycha
- Potter, jakie zaklęcie powoduje słaby oddech? - Eee... Cruccio?

- Co ŻEŚCIE ZROBILI?- spytał Dumbledore wściekły jak nigdy
Nie dziwię się. I kto teraz będzie ozdobą szkoły?

- ARGH!!- wyniszczał Potter
Potter Wyniszczyciel. Nadchodzi koniec świata...

Przyjaciele Na raz przytulili chłopaka
- ARGH!- znowu wrzasną chłopak, ktoś musiał niechcący go walnąć
- Wyniszczę was! - wrzasnął

- Mogłeś umrzeć!
Seriously?

- Potter! Powiesz nam wreszcie o co chodzi?- burkną wściekły Snape
- Mi się nie śpieszy- warkną Potter, ten ton nie był miły jak wcześniej do innych czyli coś musiało się pomiędzy nimi stać, ale kiedy?
- ALE MI SIĘ ŚPIESZY- wrzasną Severus
- MAM POCIĄG! - dodał.

- Więc musi pan się ustroić w cierpliwość bo nie zamierzam mówić nic gdy ktoś na mnie krzyczy- powiedział groźnie Harry, wszyscy popatrzyli na niego. Zmienił Się i to bardzo.
I piersi mu urosły... *chlip*

- Nic mi nie zrobisz- rzekł Snape i wyszedł
- To się jeszcze okaże czy pierwszo ktoś inny tego nie zrobi- powiedział ze krzywym uśmieszkiem Harry
:\ - krzywy uśmieszek Harry'ego.

- HARRY!!! ONI NAS NIE CHCĄ WPÓŚCIĆ NA NARADE!- wrzasnęła Ginny
- Jak to możliwe? - spytał oburzony Harry - Cruccio ich!
Niech pooddychają aż zdechną!

- ARGH!!!!- po chwili usłyszeli Głos Pottera. Remus i Moody pobiegli od razu
Czyżby Harry coś wyniszczył?

- Na górę, a za szlaban za bicie przyjaciela macie wysprzątać do jutrzejszego popołudnia strych!- wrzasnęła pani Wesley.
- Uderz go, zobaczymy czy umrze! - krzyczała Ginny. Remus już przygotowywał się do obstawiania zakładów...

Kolejne dni mijały prawie tak samo, Harry gdy przypominał sobie coś pisał to na kartce i na każdym nowym zebraniu dawał dla dyrektora który czasami był osłupiony że aż tyle się dowiedział i jeszcze więcej.
aŁtorki tworzą najlepsze zakodowane informacje.

- Prof. Lupin- dodał po chwili i usiadł na najbliższym krześle
- Harry, naszym zdaniem porwał go Voldemort- powiedziała Tonks przez płacz
Voldi lubi zabawiać się z wilkołaczkami.

- Ale… muszę tam iść- powiedział i wstał ale zaraz usiadł z bólu
- Nie możesz, jesteś za słaby- rzekł dyrektor
Kto wie, czy nie stanie ci... serce?!

- Nie chcę by ktoś cierpiał przeze mnie- warkną chłopak nieprzyjemnym głosem.
O kilka tomów za późno...

Takiego tonu nikt nigdy nie słyszał, to był ból, gorycz, zmieszanie, tęsknota, obawa i miłość w jednym.
Nazwiemy to Mieszanką Pottera.

Potter wstał i udał się w stronę drzwi
- Nie!- powiedziała pani Wesley i zamknęła drzwi które chłopak otworzył
- Zamknięte drzwi nie są dla mnie przeszkodą! - zawył, po czym wyniszczył je.

- W TEJ CHWILI MASZ IM POWIEDIEĆ ŻE POZWALASZ NAM NA PRZECZYTANIE PAPIERÓW!- wrzasnęła Ginny
- I MY CHCEMY BYĆ NA NARADACH!- dodał Ron
- TY MOŻESZ A MY NIE! JAKA TO SPRAWIEDLIWOŚĆ?!- powiedziała Hermiona
- Może wyłączycie te CapsLocki? - spytała pani Wesley

- Róbcie co chcecie ale zabierzcie ich stąd bo oszaleje- powiedział chłopak, wszyscy popatrzyli na dzieci
- Co wy mu zrobiliście!?- spytał Moody
- My.. no.. Nic… chyba nic… - wyjąkał Ronald
- No, może ta... Hermiona za mocno walnęła go w brzuch, ale...

- Właśnie widzę! Biedaczek jest chory a wy wrzeszczycie na niego! Na górę marsz i spakować się! Jedziecie do swoich braci do sklepu!- wrzasnęła Molly. Młodzież popatrzyła na nich przestraszona
- Ale mamo! Ja nie chcę!- powiedziała zapłakana Ginny
Jeśli do tej pory nie widzieliście obrazu patologicznej rodziny, to macie okazję. Wesley'owie czekają na waszą pomoc!

- Uważa pani że odnajdą prof. Lupina?- spytał chłopak
- Mam nadzieję ale wiesz, coś czuje ze nic mu się nie stanie a wręcz może odwrotnie- powiedziała patrząc w komin.
*rozgląda się z niepokojem* Zajdzie w ciążę?!

Potter popatrzył na nich zdziwiony, widać było że zapomniał całkowicie i o swoich i o kolegi urodzinach
Bo Potter to taki zalatany człowiek.

- No nie wiem- wybąkała Molly ale dzieci poprosiły ją mocno to się zgodziła.
Mocno? Użyli siły?
Ta rodzina zdecydowanie potrzebuje wsparcia psychologa.

Harry poszedł bez słowa, usiadł na łóżku i pomyślał co takiego jest dzisiaj i jutro.
Kumulacja w dużym Lotku?

Chłopak popatrzył na kalendarz wiszący za nim
- 30!!- pomyślał
Twój szczęśliwy numerek?

- Newill- wyszeptał, przyciągną do Siebie sowę i napisał list
Jakie to romantyczne przytulić się do sowy imieniem Newill.

,,wszystkiego najlepszego stary, przepraszam że bez prezentu ale to dojdzie bo nie pozwolili mi iść nawet do sklepu H.P"
*klepie się w czoło* Że też o tym nie pomyślałem! Drukarka na urodziny! +__+

Wysłał ten list do Longbottom a po chwili mógł usłyszeć kilkanaście głosów na gurze pytających od kogo to i co pisze.
Gura Humora - najważniejsza miejscowość doliny Mołdawy.

Harry wziął drugi papier i napisał do Miodowego królestwa aby wysłali jak najszybciej pełen zestaw słodyczy dla Newilla Longbottom od H.P.
"A do drukarki dołączmy słodycze, żeby mógł pan co jeść podczas cotygodniowych napraw naszego sprzętu..."

Dał sowie także sporo pieniędzy i ta poleciała.
Już nawet sowy przyjmują opłaty. Na znaczek pewnie...

Dwadzieścia minut przed północą można było usłyszeć wisk Newilla i Rona oraz młodego którzy byli w jednym pokoju.
Pewnie prowadzili własną audycję: "Wiski po zmroku"

- POWIEDZ NAM OD KOGO TO?- wywrzeszczał Ron
Albo wywiszczał.

- od H.P- powiedział chłopak, wszyscy popatrzyli na siebie i krzyknęli na raz
- HARRY POTTER!- inni ludzie którzy byli w domu przylecieli. Było ich mało bo tylko Moody, pani Wesley, Hermiona i Ginny
To co, biba?

- No to wydał kasy- powiedział Moody
Mógł ją przecież postawić na zakład "w jakim stanie odnajdą Lupina" W stanie Waszyngton ^^
Obudził się rano, był sam i było mu dziwnie zimno - no tak, musiałem nieźle się wiercić
Te wiry powietrzne spowodowane wierceniem wytworzyły zimno - to jasne.

- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!- krzyknęli w szóstkę jego przyjaciele
Szóstka niemal nie przewróciła się na Pottera.

Usiedli i cicho zjedli śniadanie. Harry udał Sie do swojego pokoju bo zaczął go mocniej boleć brzuch
Niestrawność żołądkowa. Nigdy nie wiadomo jakie składniki dodaje pani Wesley do swojej słynnej jajecznicy...
Robi ją na nitroglicerynie.

Zasną natychmiast, jeszcze nie odespał tych dwóch tygodnie u Voldemorta
Phi, nie dziwię się. Wieczne seks-party trwa.

Nie wiedział ile spał bo gdy obudził się czuł ze w salonie jest minimum sto ludzi.
To ja może zamilczę. *milczy*

Gdy wszedł do pokoju było ciemno, po chwili gdy miał się wrócić do pokoju światło i wszyscy zaczęli śpiewać chłopakowi ,,sto lat”.
Śpiewające światło. Piosenka musiała wybrzmiewać, płynąc przez linie energetyczne.

Byli zadowoleni z siebie ale chłopak nie zauważył swojego byłego nauczyciela od OPCM.
I kto teraz będzie organizował zakłady?

Pobladł, a jak tylko udają i nie chcą mu mówić że coś się stało?- pomyślał ale nadal. Się uśmiechał choć troszkę słabiej
Tajemnica aŁtorkowych Szyfrów: Odcinek pierwszy.

Chłopak wstał i podszedł do góry prezentów
Mikołaj był zbyt hojny w poprzednie święta...
Dlatego teraz wyrzucił go z sań? To niedorzeczne!

- Dobrze, ale od zakonu musisz najpierw zobaczyć prezent- zarechotał Dumbledore.
Zaczynam się bać. I nie wiem, czy bardziej Albusa, czy prezentu od Zakonu.
To przez jajecznicę!

Ktoś mu zawiązał opaskę na oczach, miał z tym złe wspomnienia ale przecież był wśród swoich.
Czyżby w pudełku był ukryty Voldi ubrany w swoje stringi?

Słychać było że wszyscy zaczęli uśmiechać się albo śmiać
*krkkrkrr* Tak, to był odgłos mojego uśmiechu.

- Mam złe wspomnienia wystarczy?- spytał chłopak lekko zły
W jego głowie pojawiały się obrazy: Voldemort w ubraniu, Voldemort bez ubrania, Voldemort...

- A mogę usiąść przynajmniej?- spytał chwilę później
- Oh.. Oczywiście- powiedziała Ginny wiedziała że to chodzi iż go boli.
o_O Nie, nie wciągniecie mnie w takie skojarzenia!

- Syriusz?, Prof. Lupin?- spytał chłopak i złapał się za głowę. W końcu wstał choć trzymając się brzucha, stał z otwartymi oczami i ustami
Przyzwyczajenia po wizycie u Voldemorta.

- Mile przywitanie, myślałem że chodziarz podejdziesz do mnie-
Chodziarze wolą pływać. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Syriusz nie rozumiał dlaczego trzyma się za brzuch i idzie powoli. Harry przytulił chrzestnego, łza poleciała mu
I się nie pożegnała?

- Zamorduje ciebie- wyszeptał
- Mnie?
- Cie.
- Ehe.

- No świetnie, z śmierci na śmierć przyszedłem- powiedział Syrii, Harry uśmiechną się. Ale uśmiech mu skrzywił się
Pokrzywiony Harry, akt I

- Oh.. To długa historia- powiedział Remus. Black zrobił minę pytającą do Lunatyka i zakonu
I karabin wykrzyknikowy.

- A no tak.. A więc pójdziesz do pokoju Rona i Newilla a oni przeniosą się- Gdy zostało już około piętnastu osób Harry rozłożył się na kanapę
-O co chodzi?- spytał Syriusz
- Nic, zająłem twoja sypialnie podczas twojego ,, wyjazdu”, a teraz muszę się z stamtąd wynieść ale ci powiem ż masz super kolekcje zdjęć bo jeszcze wszystkich nie obejrzałem w piętnaście dni- rzekł chłopak
- Możesz tam zostać, ja Se pójdę do lunatyka- powiedział Black z diabelskim uśmiechem
Mam pewne podejrzenia co do zamiarów Blacka względem Lunatyka...

- No… byłem w takim miejscu gdzie nie odczuwa się że miną ten miesiąc. Mogłem przysiądz że minęła godzina- powiedział Black
Czas Mylogowy powrócił?

wszyscy wytrzeszczyli oczy
Salwa honorowa.

- Ja zabije drania.. Ja go zamorduje… ja go uduszę…- wszyscy co byli w domu przybiegli i zobaczyli zzieleniałego Black
- To te brokuły! - rzuciła pani Wesley - Mówiłam, że się potruje, ale on nie!
Masz tu jajeczniczkę.

-Co oni ci robili?- spytał Syriusz, trząsł się z złości
- Nic, nic, uspokój się- mówił Potter
Bicie pejczem, zakładanie różowych kajdanek, wspólne zdjęcia...

- No i nie chciał powiedzieć co zrobili ale miał po prostu ranę otwartą w brzuchu.
Aborcja! Jak nic!

- Daj mu spokój, musi odpocząć! Dwa tygodnie był w męczarniach musi się wyspać!- warknęła pani Wesley,
Gorzej, jak zapadnie w sen zimowy. W tym domu wszystko jest możliwe.

Popołudniu Harry obudził się i poszedł coś zjeść. Nikogo nie było więc wiedział że wyszli, zrobił Se kanapki i poczym znowu poszedł do sypialni oprócz tego napisał im kartkę ,, NIE ŚPIĘ”
Po czym dopisał "Idę do kibla"

Większość ludzi wróciła dopiero wieczorem, dopiero wtedy zauważyli ż chłopak był cały dzień Sam w tym strasznym domu
"Potter sam w domu"

Kolejne dni mijały spokojnie, Syriusz mógł chodzić po ulicach Normanie bez ukrywania się bo Dumbledore załatwił pośmiertuważanie go za niewinnego.
Mieszkańcy Normalnie mogą czuć się bezpiecznie.

Snape gdy przychodził wrzeszczał tylko na Harrego żeby się nie wtrącał do pracy zakonu za co Syriusz i Remus grozili mu śmiercią
Syriusz i Remus grożą Harry'emu? Robi się nieciekawie... A może to kolejny zakład?

- … nie lepiej wysłać aurorów do tego miasta i mnie?- dokończył Harry, wszyscy popatrzyli na niego
- Harry, chcesz abyśmy wysłali w ciebie Aurorów? - spytał Remus

- Mnie, mam niespodziankę dla Tomeczka- powiedział Harry lekko uśmiechnięty
- A kto to Tomeczek?- spytał Black
Nie wiesz? Ten z Tokio Hotel...

- Nowe przezwisko, podłej wrednej szumowiny o imieniu tom nazwisku Riddl drugim imieniu Marvolo a przezwisku Voldemort z dodatkiem ,, Lord”- wyrecytował Potter
Black zacza się śmiać
Zaczasię? Zatrzasnął się?

- Już jutro do Hogwartu- krzykną samego ranka Ron na cały dom
Dom spakował swoje rzeczy i zszedł po schodach na śniadanie.

- Ale nie dostaliśmy sumów!- krzyknęła Hermiona.
- Mamy jednak parę płotek i kilka okoni - powiedziała pani Wesley - A jak nie to pośle się Jezusa do sklepu.

- A więc musimy postanowić co robimy- powiedział Dumbledore, Harry popatrzył na niego ze zdziwieniem
- Nie możesz wrócić w tym stanie do szkoły- dodała Minerwa, Harremu spadła szczęka
- Właśnie o tym stanie mówię - dodała - Rozsypujesz się.

- Nie nie nie nie nie nie nie nie nie- powiedział Harry
Tak Tak.

wieczorem Ginny przyniosła mu wyniki z sumów. Chłopak nie podziękował jej tylko rozerwał i przeczytał
Phi! *prycha* Co za wychowanie!

Te wyniki pozwalają na kontynuowanie każdego przedmiotu jakiego pan che.
Lao Che.

Proszę napisać przedmioty jakie pan wybrał prof. Minerwa McGonagall
To ja chciałem wybrać prof. Minerwę! :(

- Eliksiry tak wysoko- dodał. Po chwili przybiegła Hermiona i Ron
- Ja mam wszystkie w oprócz OPCM- powiedziała zła
- A ja mam wszystkie nędzne oprócz OPCM, transmutacji, zaklęć i ONMS. Czyli na to pójdę- powiedział Ron
Z tych przedmiotów miał "troll"

- A ja mam wszystkie zdane- powiedział Harry, wszyscy opatrzyli na niego
- Jak?- spytał Ron
Pewnie któryś z nauczycieli uczestniczył w imprezach Voldiego.

- Aa….- wrzasną na cały dom Black, Potter popatrzył na niego
Syriusz należy do AA?
ZA długo przebywał w domu Wesleyów!

- E.. elik.. Siryyy WWW?- spytał gdy wszyscy byli
Tajemnica aŁtorkowych Szyfrów: Odcinek drugi. Snape ma własną stronę o eliksirach? :D

Gdy znaleźli miejsce Harry mógł przysiądz że zaraz umrze z bólu ale nic nie mówił.
Potem może już być za późno.

Wszyscy wiedzieli że Harry cierpi bo było widać jego słabe i pełne bólu oczy
Stan oczu sprawdzali wbijając w nie wykałaczki.

- W szkole nie możesz mówić do Voldemorta po imieniu bo nie zrozumieją ciebie- powiedziała Hermiona
- To im powiem swoją śpiewkę skąd mam to ładne zdrobnienie- rzekł
Ze wszystkimi szczegółami. Koniecznie!

Od ałtorki: Kochani, pare informacji!!
1) Ta historia jest już napisana do końca! Ja tylko wkleiam rozdziały dlatego jak piszecie jakieś ' pomysły' nie kożystam z nich!
Nie ma się co dziwić. Lepiej jest 'korzystać'.
2) 5 Komciów, pamiętajcie!!
A jak przekroczycie limit...
3) Historia ma sporo rozdzialików dlatego szykujcie się na długą męczarnie :P:P
Od razu powinniśmy zostać 'santo subito'.
4) Dzięki za wszystkie miłe komentarze, na forum mnie z tym opowiadaniem do jamy wsadzili :(
Nie dziwię się.

Harry machną różdżką mówiąc przy tym jakieś zaklęcie czarno magiczne a po chwili był ubrany w strój śmierciożercki
Śmierciożercka, czyli żeński odpowiednik śmierciożercy.

Harry i inni udali się do Wielkiej Sali. Długo nic się nie zaczynało w końcu Dumbledore wstał i powiedział
- Chcę się wam do czegoś przyznać... Nie wiem, czy wiecie, ale wiele ludzi uważa, że jestem gejem...

- Przez to że już wiecie iż Voldemort powrócił, musimy ustalić sobie jedno. Nie możecie wychodzić po dziewiętnastej z dormitorium i od osiemnastej z szkoły. Zawsze w dormitorium będzie Auror lub nauczyciel, nie możecie się sprzeciwiać i denerwować dorosłych aby nie dali wam szlabanu- tutaj popatrzył na Pottera i uśmiechną się. Snape też to zrobił ale Syriusz pokazał mu swoją różdżkę od razu Severusowi mina zrzedła
Harry miał większą?

Wszyscy rozeszli się gdy tylko zjedli, tiara nie mówiła nic ciekawego ale co zdziwiło wszystkich, tylko jedna osoba poszła do Slytherinu, pięć do Ravenclawu i siedem do Hufflepufu, reszta czyli koło trzydziestu do Gryffindoru.
A nieudane eksperymenty genetyczne poślemy do Gryffindoru...

Harry wyszedł pierwszy a za nim dwójka aurorów nie znanych dla chłopaków.
Dziewczyny znały wzdłuż i wszerz.

Dogonili go dopiero pod obrazem grubej damy
- Hasło!- zażądała
- Kurcze ja nie wiem- powiedział Ron to samo zrobiła Hermiona i Ginny
Okazało się, że to dobre hasło.

PO minucie przyszedł prefekt
Ciekawe kto był z PiS-u?

- Lord Voldemort- powiedziała Hermiona i gruba dama otworzyło wejście
- Ale hasło! Kto pierwszy wszedł ten je wymyśla!- warkną prefekt i podszedł do Pottera
- Co ty sobie myślisz że możesz tak igrać?- spytał i walną chłopaka w biodra
- ARGH!- wrzasną Potter tak że w wielkiej sali było słychać, nauczyciele podnieśli się z krzeseł. Kilkunastu aurorów od razu wybiegło i skierowało się do Pottera choć nie wiedzieli kto tak krzykną
Wyniszczyło ich wszystkich!
Bruce Willis jest tutaj niepotrzebny.

Pierwszo chcę jednak przedstawić nowych nauczycieli od nowych przedmiotów. Panią Profesor Lucjanę Kosakową - nauki obrony w ręcz;
W nóż!

Pana Profesora Ivana McNoira - nauki przeciw wrogowi;
Kto jest wrogiem nauki? Nieuk!

Panią Profesor Milenę Shustenburg- nauki mocy ciemnych;
Idealne dla wszystkich Mary Sue.

Pana Profesora Wincentego Reodrgiez - nauki uzdrowicielskie.
Oraz Profesor Iwonę Pavlović - nauki taneczne.

,, Drogi Harry, wiem że ostatnio przeżyłeś… “
( tutaj pierwszy list się skończył)
,, dwa tygodnie z Voldemortem” ( drugi list)
wtedy do wielkiej sali wleciała czarna sowa i podała kolejną część dla chłopaka listu
,, temu chcę ciebie nauczyć jak … “ ( koniec trzeciego listu)
wtedy do sali wleciała kolejna sowa
,, zapanować nad bólem i cierpieniem gdy… “( koniec czwartego listu)
a do wielkiej sali wleciała kolejna sowa. Dyrektor i nauczyciel popatrzyli na zadowolonego chłopaka jak nigdy
,, jesteśmy w niewoli u wroga dlatego jeszcze.. “ ( koniec piątego listu)
a do sali wleciała następna sowa
,, dzisiaj przyjdź do miejsca gdzie… “ ( koniec szóstej sowy)
wtedy wleciała następna, Syriusz i inni patrzyli na chłopaka jak się zaśmiewa
,, miałeś spotkania GD… “ ( koniec siódmego listu)
a do wielkiej sali wleciała teraz malutka sówka
,, twój przyszły nauczyciel… “( koniec ósmego listu)
a do sali wleciała następna sowa
,, i przyjaciel mam nadzieje ( gdy wejdziesz spytaj mnie o coś związanego z twoimi rodzicami)… ( koniec dziewiątego listu )
a do wielkiej sali wleciała dziesiąta sowa ale olbrzymia, miała także paczkę. Harry podrapał się po głowie
,, to jest pare rzeczy twoich rodziców, szanuj to i do zobaczenia o 19”.
*brak konstruktywnego komentarza*

- Coś się stało?- spytał chłopak i przeleciał wzrokiem wielką salę która od razu zaczęła jeść
Jedzenie po seksie? Pierwsze słyszę.
Voldemort karmił go dopiero po seksie. Sperma na pusty żołądek i tak dalej...

wtedy do wielkiej sali wleciała kolejna sowa i skierowała się do Pottera. Ten zdziwiony otworzył list a tam pisało :
"Żartowałem! Hahahaha!"

,, Proszę powiedz jak CHCESZ jedynie przyjaciołom i dyrektorowi ale nigdy nie mów czego będziesz się uczył oraz kim ja jestem choć na razie tego nie wiesz, postaraj się nie mieć szlabanu”
*odhacza kolejny punkt blogaskowego poradnika*

- Co to za listy?- spytał Ron pokazując na kawałeczki, nauczyciele wiedzieli o co spytał chłopak więc przysłuchiwali się. Nic nie usłyszeli ponieważ Harry powiedział
- Powiem wam później bo na razie zbyt dużo uszu mnie słyszy ale wam powiem, wam- rzekł chłopak
Tajemnica aŁtorkowych Szyfrów: Odcinek trzeci.

czekał aż stoły się opróżnią, długo to nie trwało
*niekontrolowany napad kwiku* Żeby nie powiedzieć "wypróżnią".

- A co jesteś taki cichy i pochmurny?- dopytywał nauczyciel
- Ja? Nie mi nic nie jest- okłamał nauczyciela Harry
- A może jednak?- spytał gorzko Severus
- Nie!
- A może frytki do tego?

- Tak, mam napchany bardzo mocno plan lekcji- powiedział Harry patrząc teraz dopiero w oczy dla swojego wroga numer trzy
- Mam cię na swojej liście - wyszeptał.

Do tego nie cierpie jego tonu, był spokojny jak gdybym pytał go o pogodę- sykną Snape
- Nauczył się u Voldemorta- powiedział dyrektor
"Voldemort - darmowe lekcje tonu"

- A wie pan jakie jest hasło do grubej damy?- spytał Severus
Sezamie, otwórz się!?

- Właśnie nie, dama nie chce mi powiedzieć a Gryfoni mówią że oni jego nigdy nie powiedzą i będą wołać kogoś starszego- zachichotał Dumbledore (...)
- Hasło to jest imię czarnego pana
- A więc wiem kto je wymyślił- zachichotał dyrektor
Zastanawiam się, czy Dumbledore nie był zamieszany w jakiś przemyt narkotyków, albo co...
Pomagał Wesleyom, to pewne.

Syriusz i Remus najpierw się przedstawili na co połowa dziewczyn pomdlała a Ron wtedy wybuchł śmiechem ale Harry nie dał rady, za bardzo go bolało że kolejny rok nie będzie mógł latać na swojej miotle.
Tyle informacji zawartych w jednym zdaniu. I to z jednym przecinkiem!

- Panno McKevir (McKefir i McMaślanka) o co chodzi?- spytał Syriusz, dziewczyna poczerwieniała ale za to Potter odpowiedział
- Właśnie założyły pana profesora fan klub- powiedział,
Kto jest chętny na zapisy?

Ron wybuchł śmiechem.
Bombowy Ronald.

- To nie najlepszy pomysł- rzekł chłopak poważnie
- Dlaczego?- spytała oburzona
- Bo jestem.. Chory- powiedział prawdę chłopak, kobieta popatrzyła na niego. Nie było widać aby był choć troszkę chory
- Bo ja.. jestem chory na głowę... - dokończył.

Harry rozerwał rękaw swojej szaty i pokazał jej ranę ciętą ale na ręce, wszyscy tylko jęknęli z przestraszenia.
Harry się rozbiera! Do schronu!

Chłopak powiedział zaklęcie i rękaw był już przyszyty do pozostałej części szaty
Niechcący przyszył się też do jego ręki.

- Jak panią to tak interesuje to zrobił mi to Lord Voldemort- powiedział Harry pierwszy raz wściekły, kobieta podskoczyła, czuła że chłopak nie kłamie
Do tej pory cuchniał Voldim.

- Minęło pięć lekcji, jeszcze dwie nauki przeciw wrogowi i jedna transmutacja i jedna wolna lekcja- powiedział Ron
- Niom- powiedziała Hermiona
Pokemoniasta Hermiona atakuje!

Gdy weszli do klasy była ona całkiem biała, podobała się dla wszystkich oprócz Pottera
Nie upodobała sobie Pottera. To skandal i jasna dyskryminacja! A wszystko przez bliznę!

(McNoir) - Dzisiaj napiszemy coś o swoim wrogu- tutaj spojrzał na Harrego. (...) -Wróg to nie może być osoba z którą nie zadarliście- dodał nauczyciel. Harry pomyślał
- O kim mam napisać?- spytał Rona, wszyscy popatrzyli na niego
No jak to o kim? O aŁtorce!

Czarno księżnik który zabił mi rodziców, który zabił miliony osób, nie cierpie go bo mnie dręczy prawie co roku a podczas gdy go nie ma nasyła na mnie swoja bandę śmierciożerców.
To chyba logiczne uzasadnienie.

Za czasów młodości był bardzo mądry i przystojny a teraz to jedna wielka szuja bez umysłu.
No i za czasów młodości miał nos.

Wszyscy się go boją a ja nie ma pojęcia czemu, zapewne gdybym dał się tej szuji zabić by nie zabijał innych.
Dlaczego aŁtoreczkowy Harry nigdy nie ma pojęcia o świecie?
Co te dragi robią z ludźmi...

Wygląd? Blady, wysoki, chudy, oczy koloru czerwonego, niski głos
Lord Albinos.

zabójca ale to co jest w nim dobre to to iż nie lubi wygrywać na zabijaniu od tyłu, tylko walczy"
Od tyłu woli robić inne rzeczy...

- A wiec pierwszo każdy przeczyta na głos coś o swoim wrogu. Zacznie Hermiona Grenger
Czyżby 'Pan Stalowe Oczy'?

- A więc ja napisałam o… Malfoyu- wyjąkała
Tak!

- Tak, do tego Tomeczek nosi jedynie czarne szaty- dodał Harry
- Skąd wiesz? Przecież widziałeś go co roku i może przez przypadek miał czarne?- spytał Draco z drwiącym uśmiechem ale i pytająco
Dwa w jednym. Cóż za oszczędność...

- Znam go na pewno lepiej od ciebie- powiedział Harry i teraz to on był zadowolony
No cóż. Czarny Pan umie dogodzić swoim "więźniom".

Harry wyją z plecaka zdjęcie, popatrzył na nie potem zrobił przykrą minę i porwał je na dwie części przy czym zrobił wielki hałas.
*szur szur* Nie, to nie ten efekt dźwiękowy... Już, chwila... Mam! *rwał rwał*

Na jednej części była jego matka na drugiej Voldemort.
Zrobili sobie ostatni zdjęcie przed śmiercią. Z tyłu pisało "Dla Voldzia. Jedynego, który mnie zabił :*"

Do tego czarny pan chce cały czas w niego wejść, przypomniał sobie jak go torturował, jak używał Cruccio albo innych zaklęć czarnej magii o których chłopak nic nie wiedział oprócz co robią.
Rozszerzają zwieracze? o_0

Jak śmiał się przy tym i kazał mu robić to co on chciał.
Usłużna dziwka na posyłki Lorda Albinosa.

- Potter dobrze się czujesz?- spytał Draco, wszyscy popatrzyli na ślizgona
- Tak, Draco. Nic mi nie będzie- powiedział cicho Harry
*smark* Przepraszam, to takie... *chlip* romantyczne...

Najpierw tylko cicho piszczał ale w końcu nie dał rady. Był silny ale nie do tego stopnia, był to nie wyobrażalny ból.
*maskojarzenia*

Taki jakiego nikt nie mógł doznać. To jakby wszyscy śmierciożerca i jeszcze Voldemort rzucili na niego jedno Cruccio!
W kupie siła, że tak powiem.

Czuł że Voldemort próbuje właśnie wejść w niego, jednak nie dał mu tej satyksfacji i walczył za Przyjaciół, Syriusza i szkołę.
Harry chciał za wszelką cenę trwać w swoim dziewictwie... Walczył też za House, Dextera i Ugly Betty.

Usłyszał jedynie ostatni krzyk Hermiony i Syriusza aby nie zasypiał chłopak jednak nie dał rady ich posłuchać.
*klepie Harry'ego w ramię, niczym na kursie pierwszej pomocy* Otwórz oczy!

Zamkną oczy i uda się gdzieś w śnie.
Dlaczego i czym Harry zamknął uda? Pewnie zaklęciem zamykającym, które wcześniej rzucił na drzwi...

Był w białej krainie, wszystko było białe lub złote.
World of rap-gangsta junkies!

Po środku siedziała dziewczynka, miała góra dwanaście lat i płakała ale jej łzy zamieniały się w lód.
Zapomniana Mary Sue?

Harry podchodził do niej a gdy jej dotkną była bardzo zimna, chłopak popatrzył w jej przestraszone oczy. Były niebieskie, pełne bólu ale zadowolone.
Masochistyczne oczy.

Nie mówiła nic tylko płakała
Po jej policzku spłynęła łza?

- Jak ci pomóc?- spytał Harry, dziewczyna tylko mocniej zapłakała.
Tak, to Mary jest...

Nagle chłopak obudził się. Był w skrzydle szpitalnym a przy nim osoby z sypialni ale i dyrektor
"Osoby z sypialni" źle mi się kojarzą...

- HARRY!- usłyszał głos Hermiony która chciała się rzucić na chłopaka ale pierwszy zrobił to Black
- Pierwszy! - krzyknął.

- Z kim się umówiłeś?- spytał Black zły
- Nie wiem, przysłał mi list ja muszę iść tam muszę!- mówił chłopak
- A nie uważasz że to podchwyt?- spytał Dumbledore
A może nawet uchwyt!
Po imprezie u Voldzia, spuszczaniu z sań i melinie Wesleyów Harry nie boi się nawet uchwytów.

- Nie masz prawa mnie zatrzymywać! To moja decyzja! On mi pomorze czuję to!
Harry zostanie Królem Pomorza.

- Papa- rzekł Harry,
- Smerf.

- Nie odzywam się do ciebie- powiedział chłopak i zabrał Syriusza rękę z jego ramienia. Staną do niego plecami
*foch*

- Irytku, idź i rozwal w dormitorium wszystkie MOJE rzeczy jakie znajdziesz, hasło to lord Voldemort jak cos. Masz moje pozwolenie- powiedział Harry
- … Irytek leciiii…. Mam pozwolenie na rozwalenie czegoś.. Jupi… Irytek idzie rozwalać pokój Gryffindoru, Potter nie pozna swoich rzeczy jak przyjdzie..
Wszyscy się dzisiaj naćpali, czy co?!

- Właśnie tutaj mam się z kimś spotkać ale.. Ostrzegam.. Nie radze nikomu tam wchodzić- rzekł chłopak, trzy razy przeszedł koło niewidzialnych drzwi po czym te pojawiły się. Chłopak wszedł i od razu znikły
Chyba sobie takie wstawię do pokoju, co wy na to?

- Mam na imie Louis McGriver.
McGiver?
Lepsze, niż McKefir.

- A więc jestem z księstwa nakromantów,
Z królestwa narkomanów... To on współpracował z Albusem w tym przemycie!

mam się tobą opiekować, pomóc ci się przygotować do walki no i znałem twoich rodziców bo miałem też nimi opiekować się ale jak widzisz zawaliłem sprawę bo Lili nie chciała się ukryć w mieście nakromanckim- powiedział smutno mężczyzna
Na miejscu Harry'ego zastanowiłbym się, czy można iść pod opiekę kogoś, kto pozwolił na śmierć jego rodziców.

Na razie będziemy się spotykać tutaj w poniedziałek, środę, piątek i niedziele o 19.
- O nie! - krzyknął Harry - A mój maraton seriali kolumbijskich?!

Nałożę pętlę czasu przez co tutaj dzień a w rzeczywistości będzie godzina.
U was doba też dzieli się na dzień i godzinę?

- Nieźle, naprawdę nieźle napchane- powiedział chłopak zadowolony
I nie myślcie sobie zboczeńce! To o planie lekcji...

- ,, TRUCIZNY I ANTIDOTA JAKICH ZWYKŁY CZARODZIEJ NIE ZNA”- przeczytał Snape i otworzył ja
Znają je za to mugole: wódka - jogurt...

- Wiem ale nie mogę, bym wam powiedział gdybym mógł wiecie o tym!- rzekł cicho chłopak i smutny pochylił się nad swoją owsianką.
Nawet owsianka go nie rozumie.
Przypomniały mu się te straszne sceny gdy Voldemort zmuszłą go do jedzenia owsianki. Cruccio, Crucciooooo!!

,,Harry, wiem że ufasz przyjaciołom temu możesz im powiedzieć wszystko. Ale tylko im, najpierw niech ci jednak przysięgną że nigdy nic nie powiedzą. Nie mogą z tobą chodzić na lekcje ale może będą szczęśliwi gdy im to powiesz. Nie mów tylko dla Blacka! Najlepiej powiedz tylko dla Grenger, Wesleyów. Pozdrowienia Louis”
A czego się spodziewaliście? *marszczy brwi*

- MAM BYĆ SPOKOJNY?! ON ICH OPUŚCIŁ!- wrzasną i potrząsł Harrym tak ze jego brzuch zabolał.
- Nie potrząsaj moim dzieckiem! - krzyknął Harry, po czym poczuł na sobie wzrok wszystkich w Wielkiej Sali.

Black i Potter popatrzyli na siebie i czym prędzej poszli na błonia
- Witaj Harry, SYRIUSZ?- spytała kobieta, mężczyźnie spadła szczęka.
To przez ten Caps Lock.
Nie tylko Micheal się rozpadał.


CDN.

9 komentarzy:

Pigmejka pisze...

Mrohny, jesteś moim bogiem!!! *.*
Piękna, cudowna, kwikaśna analiza! Jest noc, więc czytając ją, musiałam ciągle zatykać sobie buzię poduszką albo kołdrą, żeby nie obudzić całego domu nieopanowanym rechotem... Skutek był taki, że ciągle charczałam w pościel, płacząc ze śmiechu;). Dziękuję! :D

nikasek pisze...

Powiem dla Mrohnego, że ta analiza jest CUUDNAAAA. Powiem jeszcze, że nie mam konstruktywnego komentarza co do tego tworu, nie mam siły nawet na napisanie czegokolwiek. Ja sobie tylko poleżę i pokwiczę pod biurkiem, tak, tak. To będzie najlepsze rozwiązanie.

agacie pisze...

Ach! Tak, tak, bawiłam się fantastycznie :) Jak zawsze zresztą. Jedna z kwikaśniejszych Twoich analiz, Mrochny. I niech ktoś spróbuje sugerować, że tracisz formę...! Jestem pod wrażeniem wytrwałości Catherin Potter. Wszystkie jej potworki cieszą się niegasnącą popularnością w środowisku analizatorskim :D

Anonimowy pisze...

udusiłam się ze śmiechu.
podziwiam wytrwałość aŁtoreczki, że jeszcze chce jej się pisiać, i twoją, Mrohny, że chce ci się to analizować. ja bym nie wyrobiła.
Remus-bukmacher *ómiera* i zaklęcia rozszerzające zwieracze *zdycha*...
ale wygrał Tomeczek. z Tokio Hotel.

to opko bardzo bardzo bardzo szkodzi. mam nadzieję, że musk ci się nie przegrzeje, bo nie będę miała z czego kwikać :D

Anonimowy pisze...

To było przecudowne *.* Gratulacje dla analizatora za wytrwałość, ja bym już dawno sobie odpuściła. Nie pamiętam kiedy ostatnio się tak uśmiałam. Wspaniała analiza na poprawę humoru po ciężkim dniu.
Pozdrawiam i analizatorskiego Wena życzę!

Anonimowy pisze...

O, Wielki Mrohny! Mrohny nad Mrohnymi i Najmrohniejszy z Mrohnych! Padam dla ciebie do stóp!
Dodam już tylko tyle: ja kcem jeszcze!

Dziewczyna Ministranta pisze...

- ARGH! - krzyknęła Dziewczyna Ministranta, na co Ministrant uniósł pytająco brwi.
- A, tak tylko sobie wyniszczam.

Molly wykazuje ewidentny brak konsekwencji, przez co jej dzieci wyrastają na psychopatów. SuperNianiu, ratuj!

Dziękuję dla Mrohnego, ze śmiechu dostałam czkawki!

Kagami pisze...

Mrohny jesteś moim mistrzem. Jesteś niesamowity, gdybym to ja miała tyle zanalizować, to nie wiem czy do psychiatry bym nie trafiła. Analiza kwikogenna aż rodzinę pobudziłam. :D

Blackie pisze...

Hmm... W tym miejscu powinien być konstruktywny komentarz, ale chyba nie dam rady. Podsumuję: bawiłam się fantastycznie, fantastycznie a nawet... fantastycznie!
Powodzenia. I niech kwik będzie z tobą.
Na pohybel aŁtoreczkom! Na pohybel!