czwartek, 10 września 2009

Królestwo Narkomanów IV: Lord of the Balls

Dwa mecze przegrane, na szczęście siatkarze wygrali. Tylko koszykarzy żal. Na osłodę analiza...

Zbliżamy się wielkimi krokami do końca. Dzisiaj będzie nie mniej absurdalnie niż ostatnio.
A w tym odcinku: o załatwianiu spraw w urzędach, całonocnych imprezach, nowej willi Harry'ego, wniebowstąpieniu oraz skrzatach, co dużo robią a wcale ich nie widać.






- HARRY MA WSZYSTKIE WYBITNE I WYBITNE PLUS!- krzykną Ron na całą wielką sale.
Mówi się trudno...

- Harry masz lepsze wyniki niż ja w twoim wieku!- powiedział dumny dyrektor z chłopaka.
Dyrektor z chłopaka?! *naprawdę nie chcecie wiedzieć o czym teraz pomyślałem*

Wszyscy składali mu gratulacje jednak on Się już nie uśmiechał, westchnął i szybko udał się do sypialni
Będzie musiał się uczyć, aby być jeszcze lepszy. Ta cała wiedza i wygrane konkursy to nic.

- Miałem ci to przekazać gdy napiszesz ,, dobrze” ten test. To jest testament Lili i Jamesa. Miała być to twoja nagroda. Temu że napisałeś ,, wybitnie” jestem pewien że rodzice chcieli by abyś w końcu otrzymał to co się tobie należy- rzekł Syriusz i dał dla Harrego słotą kopertę
- To jest kopia, oryginał jest w ministerstwie. Przeczytaj- dodał po chwili. Chłopak otworzył ale patrząc na uśmiechniętego chrzestnego
*zastanawia się jeszcze mocniej* Czy to nie aby plagiat własnego opcia?
Tak, a za chwilę wyciągnie list od rodziców, którzy pośmiertnie obdarują go...

,, Ja Liliann Evans- Potter oraz mój mąż James Potter z własnej i nie wymuszonej woli przekazujemy cały swój majątek czyli: - skrytkę 415 w banku Gringotta - dom w dolinie Godryka - posiadłość w Szkocji (My Sweet Sixteen) o nazwie Potter’s Dunoma Dla Harrego Jamesa Pottera, naszego syna. Dopóki nie stanie się pełnoletni jego majątkiem niech zarządza Syriusz Black oraz niech to on będzie jego opiekunem w razie naszej śmierci.
Póki co, może urządzać biby i dzikie orgie...
Pod przewodnictwem Dumbledore'a.

- A gdzie jedziesz?- spytała cicho Ginny
- Na razie do ZF a potem… do swojego domu- rzekł chłopak po czym dał im kawałek papieru z testamentem rodziców.
Urwał tylko kawałek. Resztę zostawił dla siebie.

- A) masz pisać do nas codziennie b) przychodzić do Hogosmende gdy będziemy Mieli wyjścia c) spróbować na zamierać na weekendy d) jutro przyjedziemy zobaczyć chałupę- powiedziała Emma i pocałowała chłopaka namiętnie, temu zrobiło się smutno
Bo to był smutny, namiętny pocałunek. Przepełniony żalem, goryczą i czymś jeszcze, ale zapomniałem.

- A wiec Miłych wakacji, Potter- powiedział pierwszy szczęśliwy Snape, wszyscy zachichotali
Oj, raz na rok Snape ma dobry humor, a już wszyscy sobie z tego kpią.

- Oj Harry, my tu gadu gadu a jest dużo roboty- powiedział dyrektor aby dali już spokój temu tematu
No ba, są lepsze tematy do rozmowy. Szczególnie, gdy nie jest się w pełni władz umysłowych.

- Nie jestem głupi a wręcz odwrotnie!
Odwrotnie głupi?

Był biały i miał wielki ogród z kwiatami.
Voldemort właśnie pielęgnował swoje pelargonie.

Gdy weszli do środka pięć skrzatów od razu zajęło się jego rzeczami i przygotowało mu sypialnie.
Harry z pięcioma?... Nie, nie chcę tego widzieć...
Jedna Emma mu nie wystarczy?

Ten miał pięć sypialń, jadalnie, kuchnie, dwie łazienki, gabinet, salon i laboratorium do eliksirów.
Tylko tyle? I jak nasz Harry będzie egzystował w takich warunkach?!

Wszystko było jak nowe, czyste bez choć najmniejszego kurzu.
Skrzaty wylizały wszystko bardzo dokładnie...
Ciekawe, czy będą też obecne przy kąpielach Harry'ego? "Och, jestem taki mokry..."

Widać było że te skrzaty naprawdę napracowały się.
Harry'emu stanęło wszystko oprócz serca.

- Wow.. Ale chałupa, czy moi rodzice w niej mieszkali ze mną.. A może byli królami?- spytał Harry, oby dwoje zaśmieli się
- Tak, Harry - śmiał się Syriusz - A Lily była królem!
Lily była Nokturńską Zdzirą, co się ze Severusem zadawała!

- Nie, ale chodźmy. To nie nanoszalny budynek czyli widzą go tylko ci co chcą widzieć.
Czyli jak ktoś sobie powie "chcę go widzieć!" to on się pojawi?! Bajer.
Nie bardziej niż "nanoszalny". Może nonszalancki?

W drzwiach stała młoda dziewczyna maximum dziesięciolatka
Na czole miała wytatuowane "X-MEN" To przyrodnia siostra Harry'ego. Te wszystkie "iksy" są maxymalnie złowieszcze!

- Dzień dobry panie Potter- powiedziała i szybko schowała się pewnie za ojca.
Ojciec pojawił się znikąd.

Było tam też piętnaście skrzatów i kucharka którzy na raz powiedzieli ,,dzień dobry panie Potter"
Majordomus pilnował, aby wszyscy powiedzieli to bez meksykańskiego akcentu.

Pokazały najpierw cały dom: dwadzieścia sypialni z łazienkami, biblioteka dwa razy większa niż w Hogwarcie (a może nawet niż sam Hogwart) oraz druga pięć razy taka jak poprzednia jednak ukryta w głębi zamku. Laboratorium do eliksirów wielkie i mniejsze, kuchnia, jadalnia, dwa salony- główny i pod główny.
Nad główny już się nie zmieścił.
Te imprezy w Dolinie Godryka nie są wcale takim złym pomysłem. I nie trzeba wracać po pijaku do domu, bo jest dużo miejsca. No, no... Pozazdrościć.

Sala obradowa oraz pare pomieszczeń pustych.
Jak tak można?! Natychmiast zagospodarować!
Tak, Zrobić z nich salon nad główny i wybudować basen.

Była też tam klasa specjalnie do OPCM i zielarstwa.
Klasa specjalna. Nadawała się idealnie dla Harry'ego.

Z tyłu domu było boisko do Quiditha oraz szklarnia.
Bałbym się mieszać te dwie rzeczy ze sobą... Nigdy nie wiadomo co właśnie posadził w szklarni dyrektor.

W wielkim ogrodzie było mnóstwo kwiatów różnych kolorów oraz drzew.
Drzewa też miały różne kolory. Jak szaleć, to szaleć...

Cały budynek był wspaniały i tajemniczy, sypialnia chłopca mieniła się w kolorach Gryffindoru.
Harry jest nazbyt emocjonalnie związany z Hogwartem.

Wszystko było czerwone z dodatkami złota
To oczywiście informacja dla mniej bystrych czytelników.

- Czy jest tutaj jakaś młodzież?- spytał chłopak skrzata który miał go odprowadzić do pokoju i pokazać zamek
- Jak Ktoś zaliczył wpadkę to i dzieci są... Trzymamy je w lochach - rzucił skrzat.
Tuż za wielką skrywaną biblioteką a kotłownią.

- Jest panna Anna Deverson która ma sześć lat oraz Milena Deverson która jest w pana wieku- rzekł skrzat i ukłonił się zgrabnie
A jakżeby inaczej. Pewnie wraz z Harrym urodzili się tego samego dnia i mają podobną przeszłość.
Ale co one robią w jego hacjendzie? Robią za harem?

- Acha, a kim oni dokładnie są?- spytał chłopak patrząc na krajobraz z jego wieży gdzie znajdowała się sypialnia
E, dziewczynami?

- To są córki lokaja, w tym roku Milena skończyła szkołę w Beuxbaton (nie wiem jak to się pisze )
Prawie Ci się udało.

Gdy Emma to zobaczyła upadła jak i Ginny, Ron był blady jak ściana a Hermiona uśmiechnięta
Przynajmniej nie jest monotonnie.
"I wszyscy zbledli jak ściany"

- Kogo to pałacyk? A gdzie twój dom?- spytała
Jak mogłaś się nie domyślić, patrząc na te różowe Pony skaczące wesoło dookoła?

- Uważaj! Tam jest pies!- nagle chłopak zatrzymał się bo zobaczył czarnego wielkiego psa
- SYRIUSZ!- krzykną chłopak i podbiegł
Ja rozumiem, że można nie lubić Syriusza, ale żeby od razu od 'psa'?

- Ychy- rzekł Potter a Wesleya już nie było. Blondynka stała i świdrowała swoimi oczkami jakby chciała Harrego porwać
Chciała ich zabić, a potem wywiercić dziurę w ziemi i uciec. Po drodze skręcić do biblioteki, pochłonąć ją swoją chomikową paszczą a potem delektować się smakiem literatury.

- To znaczy, od stycznia pójdę do kolejnej szkoły aurorskiej no i często też będę w Londynie- rzekł chłopak. Blondynka odeszła w zgrabny sposób a gdy zniknęła Emi powiedziała
- Nie podoba mi się, jest taka fałszywa
- I ładna- powiedział Harry jednak dostał po głowie wiec się zaśmiał
- Zazdrośnica- szepnął jej do ucha

- TO NIE MOJA WINA ŻE TUTAJ TRZEBA MIEĆ SAME WYBITNE!- krzyczała Milena
- Cicho bądź, to nie twój dom- powiedział jej ojciec choć byli w innym pokoju
Milena była w jednym pokoju, jej ojciec trzy kilometry dalej.
Czyścił świeżo wybudowany basen.

- Ale ja chcę mieć prace a nie siedzieć tutaj!- powiedziała przez płacz
Będziesz moją niewolnicą!

- Na razie opiekuj się siostrą, twoja matka tak chciała!- rzekł mężczyzna
A nie mówiłem? Pewnie ktoś ją zabił.
Mroczny pan bez nosa.

- Ale z moimi wynikami z Beuxbaton?! Ja tam bym miała świetną prace a w tym kraju nie mogę być Aurorem bo nie zaliczyłam OPCM na W, Uzdrowicielem bo miałam P nie W!- mówiła dziewczyna po czym wybiegła do pokoju gdzie była młodzież
A WF to już w ogóle PO.
Trzeba było się uczyć, jak Harry, a nie narzekać!

Hermiona gdy zobaczyła biblioteki i sale do nauki nie chciała wracać
- Ja nie chce! Ja tu zostaje!- krzyczała gdy musieli już jechać. Uczepiła się szafki z książkami i nie chciała puścić
*próbuje sobie wyobrazić tą groteskową sytuację*
To jednak nie otworzyła swojej chomiczej paszczy? *jęk zawodu*

- Jak mogłeś! Tam było tyle wspaniałych, pięknych, nowych, starych, mądrych książek!- krzyczała Hermiona na Harrego
Czy ktoś wie, po ilu godzinach od wydania określa się, że książka jest stara?

- Panno Grenger, proszę nie przesadzać! Pan Potter będzie pani dawał książki- powiedziała McGonagall, Hermiona się uśmiechnęła
Ciekawe co Hermiona będzie mu dawać w zamian?
Nie bądźmy wulgarni! Skrzaty mają pełne ręce roboty...

W tym samym czasie, Harry nie wiedział co z sobą zrobić. Napisał już plan tego tygodnia:
Poniedziałek - pozmywam... Wtorek - umyję uszy...

- Chłopak zaśmiał się. Właśnie było południ, wiec musiał iść do ministerstwa. Ubrał się w normalny strój i teleportował do środka.
I rock a law suit when I'm going to court A white suit when I'm getting divorced A black suit at the funeral home And my birthday suit when I'm home alone

- Dzień dobry, chciałem się dowiedzieć gdzie się zapisuje na studia Aurorskie- zaczął chłopak
- Witam panie Potter, trzeba uzupełnić formularz.
- Następnie dostarczyć CV i pańscy rodzice muszą złożyć podpis... ups!

od aŁtorki: tego opowiadania zostało już tylko 9 rozdziałów :) Happy??
*płacząc rzewnie* Nie, jak możesz nas tak zostawiać?!

- Gdy uzupełnił oddał dla kobiety, dopiero wtedy dowiedziała się kim chłopak jest jednak zanim co kolwiek powiedziała Potter znikł.
Tłumacz potrzebny od zaraz!

- Pan Potter, miło mi- powiedział minister który jak na razie najbardziej pomógł społeczeństwu ze wszystkich społeczeństw, w których był ministrem społeczeństwa. W ministerstwie, oczywiście.

chciałem dostać zgodę na produkcję świstoklików i zdanie testu na teleportacje- powiedział Harry
Mam nadzieję, że Harry nie będzie wyzyskiwał murzynów do niewolniczej pracy.
Skrzaty wystarczą.

- Ach, tak. Dobrze a więc testy może pan zdać jeszcze dzisiaj bo wiem że pan doskonale umie a co do świstoklików to tak samo- rzekł grzecznie minister
Nie ma co podskakiwać bogowi. Może od razu mu pozwólcie. Tracicie tylko cenny czas.
W polskich urzędach musiałby się zdarzyć cud, żeby coś takiego usłyszeć.

Wyszedł i zgłosił się znowu do kobiety która kazała mu iść do instruktora który go sprawdzi.
Wszy, HIV i te sprawy...

Po pół godziny Harry miał licencje na świstokliki, teleportacje oraz czyste sumienie co do spraw w ministerstwie.
Harry Potter w nowym przejmującym dramacie Catherin Potter pt. "Licencja na sumienie". Tylko w kinach!

Gdy deportował się do domu, od razu zobaczył swoją sowę z listem. Wziął go szybko i przeczytał na głos do siebie:
Harry nie opanował jeszcze czytania bez wymawiania kolejnych słów...

Mamy do ciebie prośbę. Musisz nam przysłać wiadomości o:
- zaklęciach czyszczących
- ognistej Weroni
- wyczarowywaniu i znikaniu zwierząt
To jest petycja od wszystkich Gryfon z twojego kochanego domu GRYFFINDORU! Pomóż nam po Snape spuści nam manto!
Snape wymusza haracz na młodszych?
Posługuje się pejczem i kajdankami. Pełen mrok.
I te szlabany o siódmej... *marzy*
Z poważaniem: Wesley, Grenger, Campbell, Thomson, Longbottom, Lovegood, McCormac, Patil.
Odkąd Harry stał się bóstwem, należy pisać do niego pismem oficjalnym.

P.S za wczorajsze wypracowanie dostaliśmy plus 35 punktów od SNAPE! Slytherin dostał minus tyle! Razem w całym dniu tylko siódma klasa dostała Plus 150 punktów oraz minus 10! Dostaliśmy pochwałę od nauczycielki że Jak będziemy się tak uczyć to szybciej będzie wyjście do Hogosmende!
"A jak zjecie owsiankę..."

- Eh.. Przejadę się do Hogwartu- pomyślał po czym z książkami teleportował się pod bramę szkoły. Gdy wchodził spotkał Snape
- A kasę masz, gnoju?! - wysyczał.

- A skąd wiedziałeś że potrzebują pomocy?- spytała nauczycielka
- Dostałem petycje- powiedział, nauczycielka zakrztusiła się powietrzem a Harry pokazał mu list
- Kochanego domu Gryffindoru …- powiedziała nauczycielka i zaczęła się śmiać
Z takiej składni też już bym dawno się zaśmiał.

Spał bardzo długo bo gdy się obudził siedziała koło niego blondynka a za oknem było ciemno
W ten sposób aŁtorka przekazuje nam informację, że blondynka była ciemna.

- Jak tu weszłaś? - spytał
- Ja.. Było otwarte- powiedziała dumnie
Ta, kabel od internetu i te sprawy.
Wszedłem!

- Jak ciebie tutaj nie było wszędzie mogłam…
- Jak mnie nie było- powiedział chłopak
- A co ty uważasz się za lepszego? Może bohaterem to jesteś ale nie wieże że będziesz miał wyniki lepsze ode mnie z Owu’temów- powiedziała dumnie
Oho! Szykuje się pojedynek.
Taki Mickiewicz kontra Słowacki?

- OPCM - P Eliksiry- P Zielarstwo- W Zaklęcia- W Transmutacja- P Do tego trzy dodatkowe mroczne moce- P Uzdrowicielstwo: P Nauka przeciw wrogowi- W - powiedziała dumnie.
Blond of Honor.

- A ja dostałem wszystkie W z tych przedmiotów które wymieniłaś plus jeszcze W z walki wręcz- powiedział a dziewczyna zbladła
Jak ściana.Ale zrobiła to z dumą.

- No, ale ja umiem magię białą świetnie a nie przeciętnie- powiedziała dumnie
- A ja umiem białą, czarną, starożytną, nie werbalną, bez różdźkową i uzdrowicielską- powiedział jej teraz trochę zdenerwowany.
Tak, tak, wiemy Harry... *ziew*

Teraz była blada jak ściana, patrzyła na niego z nie dowierzaniem. Po chwili wybiegła z pokoju szybkim krokiem.
And the winner is... Harry!

,,Szanowny Panie Potter został pan zakfalfikowany na studia Aurorskiej do grupy ,, A “. O to książki i przedmioty potrzebne do nauki oraz wymagania dla tego zawodu. Plan zajęć dostarczymy panu na początku grudnia. Z poszanowaniem Minister Aurorów, Michaele Shonptenns”
Przyznajcie, nie spodziewaliście się tego.

- Będę Aurorem! Będę AUROREM!- krzykną ile sił w płucach.
Przez przypadek wyniszczając kilka pobliskich obrazów.

- RUNY?!- sam do siebie krzykna z nie dowierzaniem. Musiał się nauczyć w trzy miesiące odczytywania Run?- pomyślał, był załamany ale i zaskoczony tym bo nigdy nikt mu o tym nie powiedział.
Och, ałtorko, daj spokój. Gdzie tu element zaskoczenia? To oczywiste, że się nauczy.

- Dzień dobry, potrzebuję różdżkę do rzucania uroków oraz uzrowiecielstwa. Chodzi mi o takie jakie Mieli moi rodzice- powiedział Potter, mężczyzna przyjrzał mu się
- Nie wiesz, że teraz wszystko jest bezprzewodowe? A magia jest bezróżdżkowa.

- Włos jednorożca, trzynaście cali do pomocy medycznych oraz serce demona, piętnaście cali do uroków- powiedział sprzedawca zachwycony
- I nos Voldemorta - ucieszył się. - Mam jeden na stanie...

wziął bagaże i deportował się do Portugali gdzie w czarodziejskiego hotelu przenocował.
Czyżby to był hotel Diament, w którym znajdowała się Angelina Lee? :P

Szedł przez las z zapalonym światłem z różdżki ponieważ jeszcze nie wyleczył paranoi.
Ajakzgaśnie, ajakzgaśnie, ajakzgaśnie!?

Szedł długo, ponieważ gdy doszedł do wielkiej polany na której stało pare domków a cały teren był zaznaczony ogniem który Się nie rozprzestrzeniał, było już całkiem widno.
Ogień? Co to dla Harry'ego...

Przeszedł powoli przez niewielkie przejście. Na jego widok , wszyscy Heliopaci okrążyli go i swojego wodza.
Ćwiczą układ taneczny do kolejnej edycji You Can Dance?
jaki układ taneczny. Prochy, panie, prochy...

- Ten słynny Potter, który pokonał zaklęcie uśmiercające i parokrotnie unikną śmierć z rąk Czarnego Pana?- dopytywał Heliopata
- Tak, to ja- rzekł Harry
- A wiec wiem czego chcesz i możesz być pewny że ci pomożemy.
Phi. Już myślałem, że będzie notka o pojedynku Heliopaty z Harrym...

Mieliśmy nadzieję że to ty do nas zagościsz i że pierwszo nie zrobi tego ktoś z mrocznej strony. Jesteśmy z tobą Harry Potterze.
A teraz oddadzą mu pokłon?

Może nie wiesz, ale kiedyś twój ojciec mnie uratował- rzekł przywódca setek potworów.
*ziew* Kogo oni nie uratowali?

Gdy było już jasno, Potter pożegnał się z Ironem- przywódcą
Nie wiedziałem, że Iron-Man gra też w opciach...

Była to Belatrix Lestrange, schował się za drzewem i przysłuchiwał się jak kobieta bajeruje Heliopate
- No i wiesz... - mówiła swoim ponętnym głosem, kręcąc palcem loki - Tu jest tak gorąco... Chyba muszę się rozebrać...

ten jednak jej powiedział że niedawno podjęli decyzje i przechodzą na jasna stronę. Bella wyjęła różdżkę i krzyknęła
- Perita….
- Expeliarmus- wrzasną Potter i różdżka Belatrix pojawiła się w jego dłoni a on sam się ujawnił
Mam deja vu, chyba je mam... O, jednak nie. A tak, mam!

- Ty, tutaj?- spytała po czym naburmuszona deportowała się
*kwik* zrobiła ''focha'' i odleciała. Nic dziwnego. Dalej chowa uraz za ten półfinał Magicznego Tańca z Gwiazdami...
- Dziękuję jeszcze raz i dowidzenia- powiedział chłopak i też się teleportował jednak do centrum portugali przed budynek który jest hotelem.
Bo zazwyczaj hotele to lepianki...

Wszedł tam zadowolony po czym spakował wszelkie rzeczy, zauważył jedynie że jest ósmej rano ale położył się chwilę przespać. Wtedy zjawił się w ciemnym pomieszczeniu a po środku stałą Bella a koło niej Lord Voldemort wściekły
Bella musi dostać klapsa...

- Ale… czyli Potter teraz jest w portugali, zrobimy mu małą niespodziankę.
Igraszki w hotelu?

Dzisiaj w Hogwarcie będą nauki na teleportacje, na godzinę w wielkiej sali będzie zdjęta tarcza anty teleportacyjne.
Dumbledore niepotrzebnie rozklejał na mieście te ogłoszenia...

Dokładnie to o jedenastej czyli za trzy godziny Dumbledore złamie tą barierę, macie się teleportować tam i zabić Wesleyów, ta szlamę i tą nową jak jej tam była, Campbell?
Na szczęście Harry znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej godzinie i uratuje swoją ukochaną!
No i świat mody nie ucierpi.

- Cholera- zaklną Potter i szybko pobiegł w stronę zamku, bagaże zostawił za bramą a Sam biegł ile sił w nogach (...) Gdy wszedł można było usłyszeć wrzaski młodzieży przerażonej ale i nazwy zaklęć.
- Zaklęcie na "A" na dwanaście liter? - spytała Bellatrix. Pierwsza zgłosiła się Hermiona.
- Co TY tutaj robisz Potter?- spytała Bella wściekła
Wściekła i Bella.

- Jeżeli nie chcesz abym walnął w was czymś bardzo mocnym to zrób mi przysługę i zmiataj z tąd, przekaż tylko dla Tomeczka ten list- i dał jej kopertę, młodzież zamurowało choć nie słyszeli co powiedział dla kobiety.
- Jesteśmy bezpieczni! - powiedział któryś z uczniów - Dostała okup.

Cruccio!- wrzasną mężczyzna, Harry chwile się zagapił jednak w porę wyją rękę i wyszeptał zaklęcie. Zaklęcie odbiło się od jego ręki i trafiło dwa razy mocniejsze i Averego który zaczął się wić z bólu.
"Harry - Stoicki spokój w twoim domu"

Chwilę to trwało ale po tym z jego ręki wyemitował niebieski płomień
Harry emiter.
Coś jak mikrofalówka?

wszystkim śmierciożercom i Snapeowi (!?!) wypadły różdżki i podleciały do ręki Pottera. Ten stał jak wryty patrząc na przerażonego Severusa
- Chyba pan powinien zmienić stronę- rzekł Potter wnerwiony jak nigdy, teraz był nie do poznania
Lewica czy prawica?
Trudny wybór, Olejniczak jest taki pociągający.

- Harry, to nie tak jak uważasz- powiedział Dumbledore.
"On mnie tylko pocałował a ja... nie chciałem! Musisz mi uwierzyć!"

chłopak już podchodził do Snape. Ten stał dumny jak zwykle jednak na twarzy panował strach. Gdy Harry stana koło niego uśmiechną się i dał mu Severusa różdżkę, ten stał zbity z tropu.
I był zbity jak ściana.

Potter podszedł do narzeczonej i powiedział
-Kocham ciebie- jej do ucha
Kocha ją w ucho? *skojarzeniaaa*
- Tak! Ale chyba możesz nam pomóc! Ron na Quidithu, Emma łazi z chłopakiem po….- tutaj się zatrzymała, zakryła ręką usta. Potter zzielenieniał, zadławił się ale potem wzruszył ramionami i dalej czytał książkę.
I tak wszystkie będą moje - pomyślał...

Była już dwudziesta i przyjaciele myśleli ze chłopak już pojechał ale jakie było zdziwienie gdy do dormitorium weszła Emma trzymając się za rękę z innym gryfonem z klasy.
Nie dziwię się. Gdyby mój chłopak tak mnie zostawił, to...

- Ale to nie tak jak myślisz, nie chodzę z nim tylko..
Obok niego. A to różnica.
Dumbledore chodził ZA nim. To też go usprawiedliwia.

No po prostu gdy wyszłeś zaprosił mnie na spacer. No a nie wiedziałam że jeszcze przyjedziesz więc się zgodziłam.
- Nawet na siebie nie patrzeliśmy! - wymamrotała przerażona.

- Kocham ciebie- wyszeptał jej do ucha. Ta zachichotała ale nagle poderwała się
Stwórca sprawiedliwy... Strówca przebaczający...

Potter kolejnego ranka obudził się wcześnie, ubrał się i zszedł na śniadanie gdzie nikogo nie było oprócz skrzata który go obsłużył.
- Och, i jeszcze wytrzemy usteczka... taaaak! Pięknie. No to może pan iść walczyć z Voldemortem!

Po zjedzeniu, chłopak wyruszył do biblioteki gdzie znowu uczył się starożytnych run. Po paru dniach takiej nauki, czyli starannej i całkiem dla siebie mógł spokojnie powiedzieć że to nie jest takie trudne.
Zaczynam przestawać się bać mojej matury...

- A więc Potter, nie rozumiem skąd wiedziałeś że ja nie jestem śmierciożercą- powiedział zimno Snape
Zrujnował jego reputację!

- Wiedziałem czy nie, ale ufam dyrektorowi no i choć umiem oklumencję czasami o niej zapominam i mam wizje.
Innymi słowy: wciągam na potęgę.

Woglę w czasie mojego pobytu u Tomeczka widziałem pana minimum trzy razy i słyszałem jakie bajki pan opowiada mu a ten kretyn wieży- powiedział lekko uśmiechając się Potter
Harry Potter and The Kretyn from Wieża.

Harry poszedł szybko do dormitorium gdzie… zastał swoją narzeczoną śmiejącą się z jakimś chłopakiem z szóstej klasy. Śliczny uśmiech no i JEGO dziewczyna była już w niebo wzięta.
Magiczne Wniebowstąpienie.

- Bella, jak mogłaś! Dziecko ciebie znowu pokonało? Za to zobaczysz jaka moja moc jest wielka!- wrzasną Tom, machną różdżką celując w mężczyznę
Bella to jednak imię męskie?

- Avada Kadavra!- po czym mężczyzna upadł, Bella wisneła przerażona i zaczęła płakać nad ciałem swojego męża.
Potter się obudził zlany potem, nie mógł zrozumieć dlaczego on zabił jej męża nie ją a ona nie protestowała
Czyżby łączyły ją jakieś sek(s)rety z Voldziem, a zabijanie męża miało tylko ich bardziej do siebie przybliżyć?
Wspólny taniec wzbudził ich emocje.

- Wiesz.. Można to przeanalizować łatwo. Jeżeli 99% kocham ciebie i 1% jestem zazdrosny o ciebie to wychodzi że 100% denerwuje się gdy ktoś kolwiek tym bardziej chłopak, gada i śmieje się z tobą. Ale wychodzi ze ciebie kocha- rzekł chłopak patrząc na swojego przyjaciela który grał przy bramce
Jeśli w dodawaniu aŁtoreczki były tak dobre, jak w pisaniu...

-Nie wiedziałam że z ciebie taki zazdrośnik- powiedziała mu w ucho
Mówienie w ucho to taka lżejsza forma krzyczenia prosto w twarz.

- Nie jestem zazdrosny tylko ostrożny- powiedział po czym zobaczył że powinni iść już na obiad.
Jego zegar ścienny wskazywał talerz spaghetti.

,, Harry, jak najszybciej sprowadź gryfonów do szkoły bo prof. McGonagall wróciła ale zadowolona nie jest z tego że nie może znaleźć drużyny oraz dwóch dziewczyn.
Czyżby drużyna zabawiała się z dziewczynami? Albo odwrotnie?
Radzę się pośpieszyć bo biedny Newill niedługo dostanie ataku serca
Przyjaciel Albus Dumbledore “
Rozsadzi go, bo nie może się bawić z dziewczynkami.

- I to jak trudny, muszę iść spać, potem zjeść, znowu iść spać, obiad, spanie a potem chwilę na runy, kolacja, spanie
następnie śniadanie, spanie, obiad, próba zaśnięcia, kolacja, podżeranie po kolacji, spanie...

- Dzisiaj jest ostatni trening, ślimaki nie wiedzą że ćwiczyliśmy regularnie przez co mamy większy plus.
Wszystkim się podniosło. O plus.
Plus trzydzieści procent mocy dla każdego.

Jesteśmy przygotowani, ułożeni i każdy wie jaki jest jego cel a naszym wspólnym jest zdobycie przewagi minimum stoma punktami.
- Pozbierajcie wasze wszystkie plusy i może przekupimy panią Hooch.

Po obiedzie podziękowali Harremu za udostępnienie boiska i zjedzenie mnóstwa jedzenie, jak dodał Ron przełykając ziemniaki.
Przyszli, nażarli się i idą. Pełna kultura, po prostu.

Następnego dnia drużyna wstała o piątej rano. Harry pod peleryną przyszedł o piątej i zbudził wszystkich.
Zboczeniec! Jak tak można, pod pelerynką...

Harry obudził wszystkich zawodników i kazał im iść pod zimne prysznice.
Mieli je rozgrzać, czy co?

- Do cholery, Potter, co ty sobie wyobrażasz? Żeby straszyć wszystkich i wsadzać pod prysznic w piżamie?- spytała Angelina
Miss mokrej piżamy.

- A więc teraz, dziewczyny robią przysiady a chłopcy pompki- rzekł chłopak. Wszyscy wytrzeszczyli oczy na niego
- A nie można zamienić ról? - spytał któryś z chłopaków.

- Kara? Około piętnaście litrów zimnej wody na raz!- rzekł chłopak z morderczym wzrokiem.
Dobrze, że wody, a nie innego trunku...

Koło siódmej trzydzieści w oknach stała McGonagall, Snape, Dumbledore oraz cała kadra pedagogiczna.
Wyżej wymienieni jakimś dziwnym trafem się do niej nie zaliczali.
Mają swój własny nauczycielski ciąg. Grzeją aż miło...

Patrzyli jak Harry daje rozkazy a ci przerażeni wykonują je natychmiast
Potter wprowadza reżim totalitarny.

Pałkarz się zbuntował i zaczął klnąć na chłopaka ostro,
Bunt pałkarza musiał zaboleć Harry'ego *diabelski uśmieszek*

- A więc kochany pałkarzu, ja dotrzymuję słowa- rzekł chłopak i nad chłopakiem pojawił się baniak lodowatej wody który oblał go dookoła.
Taniec z baniakami.

Drużyna natychmiast wzięła się do pracy jak i pałkarz.
Nie wiem czemu, ale mam pewne nasilające się skojarzenia.

po pół godziny dziewczyny miały od wejścia do zakazanego lasu przebiec całą drogę bez zatrzymania a chłopcy od zakazanego lasu do boiska. Do tego sprintem i góra trzy minuty.
Jakoś nie widzę tej biegnącej góry. Mimo, iż mam dość dużą wyobraźnię.
Bo nie masz takiej fazy jak Albus.

Dopiero po dziesiątym razie udało im się wyrobić z czasem a nauczyciele stali dalej oniemieli.
Nadludzie Pottera.

- Dobrze, wspaniale. To teraz na miotły i dwadzieścia kółeczek na około boiska- rzekł.
Zastanawiam się po jakiego czorta potrzebny jest im aż taki wysiłek, skoro w czasie gry nie muszę nic robić, oprócz siedzenia na miotle?

Potter wypuścił kafle i tłuczku ale znicza nie. Wtedy wyciągną ręką i coś mówił a sześć piłek było pod jego władaniem.
"Lord of the Balls" Różne interpretacje tego tytułu mile widziane.

Każda poleciała na kogoś, niektórzy zaczęli wiszczeć inni wiedzieli że to chłopak ich trenuje.
- Aaaaa! - zaczęła krzyczeć jakaś dziewczyna - Goni mnie wielki Pacman!

- Nie, na DZISIAJ koniec. Teraz macie mi nie jeść NIC ciężko strawnego i do tego pić jedynie wodę.
Z baniaków, koniecznie!

Jeżeli ktoś złamie polecenie na czole do końca dnia będzie miał napis ,, żarłok”. Zrozumiane?- spytał przy czym machną ręką aby zatwierdzić zaklęcie.
Hogwarckie Anorektyczki dostaną zawału.

Ron udawał że płacze, inni wzrokowo zabijali Pottera zadowolonego z siebie.
E-moRon i jego świta.

Gdy weszli zobaczyli nauczycieli z otwartymi ustami i rozszerzonymi oczami
- Do Skrzydła Szpitalnego z nimi, ale już!

- A oto prezenty za wyczerpujący trening- i pokazał na siedem błyskawic 20004,
Zrobiłby na nich większe wrażenie, gdyby dodał jeszcze kilka zer.

miótł najnowszych których jeszcze nie wprowadzono w wielkiej Brytanii.
Czasami zazdroszczę Harry'emu tych wszystkich dojść...

Do tego leżało tam siedem strojów w barach Gryffindoru.
Koszulki zrobione z piwa kremowego?

Dwie pałki czerwone
*maskojarzenia*

- Harry!- wrzasnęła Angelina pierwszy raz od dawna po imieniu
- Stary, to są błyskawice. Na świecie ich jest tylko osiem! Tutaj jest siedem!- krzykną Ronald
Cud!

- Ósmą mam ja na wszelki wypadek- pokazał na swoją miotłę z którą stał pod pachą.
I niczym Jezus, Harry zrobił coś z niczego.

Mają przyspieszenie do 230 Km na sekundę i do tego awaryjne hamowanie przez co w sekundę stoisz.
- Tankujemy Viagrą.

Są tak wygodne że można latać i latać a nie czuć zmęczenia.
O, i można jeszcze latać.

Na świecie jest ich osiem i my mamy te osiem!
Ron dostał właśnie specjalne info o wznowionej produkcji. Na razie doszła jedna...

- Dzisiejszy mecz odbędzie się pomiędzy Slytherinem w składzie: Draco Malfoy, Vincent Goyle, Gregor Crab, Michael Derrick , Dean Warrington, Marcus Flint, Wiktor Bole. Wszyscy mają błyskawice 2000 ufundowane w tamtym roku przez pana Lucjusza Malfoya!- powiedział Dean Thomson, komentator meczu Quiditha
-A teraz Gryffindor w składzie: Ginny Wesley, Ronald Wesley, Angelina Johnson, Alicja Spineet, Michale McCormac, Katie Bell, John Pattinson. Wszyscy mają błyskawice… 20004?- spytał komentator, wszyscy zamilkli na stadionie
Rodzina Malfoyów zacznie natychmiast masową produkcję serii 20000005, aby być lepszymi.

Po dziesięciu minutach Gryffindor prowadził sto dziesięć do zera
Cuda Pottera mnożą się w zaskakującym tempie. Polska czeka!

- STOOPP!- na całe boisko. Pokazał na zakazany las, około dwustu śmierciożerców wychodziło z niego w ciemnych szatach.
- No co jest? - krzyknął jeden z nich, rozrzucając poprocrn - Przyszliśmy tylko popatrzeć!

- Wszyscy maja natychmiast się udać na drugą stronę boiska. Biegiem a nikomu nie stanie się krzywda!- wrzasną Potter jakby był dyrektorem.
Od dawna bowiem miał w głowie plan wygryzienia starego Albusa.
Pewnie sam mu te narkotyki podkładał! Wesleyowie i ich melina byli tylko przykrywką!


(Harry) szedł jak na spacer w stronę Voldemorta. Wszyscy zamilkli gdy śmierciożercy w lekkich pokłonach odsuwali się robiąc drogę dla Voldemorta.
Aby nie być mniej ważny, Harry wyciągnął na środek kilku uczniów, każąc im się kłaniać przed jego osobą.

- Chcę, abyś wstąpił w moje szeregi jednak nie jako mój poddany tylko drugi czarny pan- rzekł Voldemort
Potter wybuchnął śmiechem, śmierciożercy patrzyli na niego jak na idiotę a uczniowie podziwiali go
- Nigga może być tylko jeden! - powiedział.

sarkastzcynie się uśmiechną
Jakaś nazwa nowego leku?

od aŁtorki: Kochani, to nie jest ostateczna walka, tylko taka podrzedna...
*patrzy na pięć rozdziałów, które mu zostały* Good to know.
To tak jak te salony. Pod, nad i tak dalej...

Po chwili Tomeczek wyciągną różdżkę i bez słowa rzucił na chłopaka zaklęcie, ten tylko pomachał głową z niedowierzaniem i wyją lekko rękę szeptając pod nosem zaklęcie. Cruccio od Voldemorta znikło
A już myślałem, ze odbije się w przeciwną stronę, no.

- Nie masz czelności nawet zaatakować mnie uprzedzając, ale to nic.
- Uwaga, Harry. Teraz zaatakuję. Trzy, czte-ry...

Wiedziałem dawno że spadłeś do poziomu.. Heh…
Czy wy też czekacie, aż wymieni nazwisko któregoś z polityków?

czarno maga- powiedział chłopak poważnie
Wyzwał albinosa od czarnucha. Po prostu nie mam słów!

-Zgódź się a będziesz nieśmiertelny, nie pokonany i najwyższy razem ze mną- powiedział Voldemort
Dumbledore chciał mieć tytuł 'największego', teraz robią kolejny plebiscyt.
Tego z największym nosem. Dumbledore po tych wszystkich ciągach ma sporą szansę wygrać. No i Voldemort na pewno mu nie przeszkodzi.

dopiero wszyscy wiedzieli o co chodzi
Voldi chce być z Harrym!

- Widziałeś proroka?- spytał Potter a gdy tom machną głową dodał
- Już mnie tobą naznaczyli- dodał po czym razem z Voldemortem zaczęli się śmiać.
Starzy dobrzy kumple, ech.
No tak, seks łączy ludzi.

Podał mu rękę, Dumbledore zbladł.
Aż musiał wciągnąć działkę z wrażenia.

Remus który stał obok, machał głową z niedowierzaniem.
Stoicyzm Remusa trochę mnie niepokoi.
Pewnie znowu coś obstawiał i przegrał. Normalka.

- Ja Harry, James Potter przysięgam że nigdy przenigdy nie przyłączę się do ciebie Tomie Riddlu zwany Lordem Voldemortem- rzekł
Ale sprytne! Tylko aŁtoreczka mogła wymyślić coś takiego.

Złote płomienie obwiązały ich jednak Voldemort machną różdżką przez co znikły.
- Do dupy z taką ceremonią! - krzyknął.

- Tak pogrywasz? To ja nie mam wyboru i muszę ciebie zabić- powiedział z widocznie udawanym smutkiem
Na jego miejscu zrobiłbym to kilkanaście sekund temu...

W końcu z chłopaka dłoni wyemitowało czarno- białe światło które okrążyło dwóch mężczyzn dając pole anty-teleportacyjne.
Harry Emiter, część druga.

Voldemort rzucił Cruccio a Potter Tormene.
Kobiety potoczyły się po trawie.

Rozpoczęło się piekło, strzelali w siebie wszystkimi zaklęciami jakie znali.
- Alohomora! - Locomotor!

Dawno już nie Mieli różdżek obaj.
Ollivander też nie. Podobno pali nimi teraz w piecu.

Aurorzy stali wryci w ziemię że chłopak spokojnie stoi i rzuca zaklęcia jak na jakiegoś kolegę.
Na przykład Reparo.

- Tak? A więc zobaczymy… Cruccio! Tormena! Zaklęcie noży!- wrzasną na raz
- Protego! Tormena! Avergo!
- Allegro!

- Avada Kadavra!- Dodał po chwili. Wszyscy zamarli, a chłopak zbladł. Skoncentrował się jednak nie dał rady rzucić zaklęcia- żadnego, przez co zaklęcie trafiło w chłopaka.
*rozlewa herbatę, krztusi się kawałkiem czekolady* Oh my godness!

Wszyscy zamarli. Nikt nic nie mówił, nie szeptał.
Tylko jeden z nich analizował.

Jednak.. Harry wstał
- Żartowałem! haha!

- Tomie, jak widzisz ty nie jesteś tą osobą która może mnie zabić- rzekł.
- Chyba, że ktoś mnie ukrzyżuje!

Machną ręką a Voldemort znikł razem z śmierciożercami.
Nie można było tak od razu?

Gdy tylko wszyscy znikli, Potter zemdlał na trawę.
Preferował mdlenie w samotności.

Wszyscy podbiegli do niego, chłopak leżał twarzą ku niebu z lekkim uśmiechem i w ręku trzymanej różdżce której nie miał przecież przed chwilą.
*Dopisuje do listy cudów*

Uczniowie podbiegli przeciskając się przez aurorów a gdy Emma, Hermiona, Ginny, Ron, Newill i Luna zobaczyli chłopaka zbledli po czym zaczęli krzyczeć i rzucać się na chłopaka.
Mają idealną drużynę do rugby.

Nikt nie odrywał ich od niego, wiedzieli że to przyjaciele nad przyjaciółmi.
Dlatego mają pierwszeństwo w dobiciu przyjaciela.

- No co? Umarłego nie widzieliście? Boże, co za odwaga chyba żaden z aurorów nie był w Gryffindorze! Kto by pierwszo nie sprawdził mi tętna zanim zaczęła się żałoba?- krzyczał z lekkim rozbawieniem ale i powagą.
- No wiesz... Nie każdy kto dostaje Avadą zostaje przy życiu.

- No co? MECZ!- wrzasną, wszyscy przyjęli tą wiadomość dość zabawnie
Co tam nagły atak Voldusia? Co tam prawie zabity Harry? Mecz to świętość!

zaczęli krzyczeć ,, Ole Ole Ole Ole Gryffindor/ Slytherin wygra!”
Ela ela ela ela... Amburela!

Harry usiadł na trybuny i zaczął sam sobie leczyć rany na co patrzyli nauczyciele zdziwieni.
Harry - samosia.

Nagle chłopak poczuł ból w ręce. Zdjął koszulkę a tam była… blizna w kształcie krzyża która krwawiła.
Ukrzyżowali go! *mwahaha*

Osoby siedzące niedaleko pisnęły a chłopak przyłożył rękę i jakiś eliksir do znaku po czym ten zaczął mniej krwawić jednak nie przestawało.
Eliksir oczywiście pojawił się znikąd. Jak ta różdżka...

po piętnastu minutach 310 do 50 wygrał Gryffindor.
Powiedzcie, że się nie spodziewaliście.
I 90210.

W końcu znaleźli klnącego w łazience dla prefektów, mówiącym dziwne zaklęcia albo wmasowując eliksiry.
Wmasowane Eliksiry są teraz bardzo modne!

- Bydlak.. Kretyn.. Wredota.. Idiota.. Mięczak.. Głupek.. Nie dorównuje do nikogo w idiotyzmie.. - w łazience klną Potter
A*bus, Indi***!
Protestuję! Nie uwzględniłeś polityków i popowych gwiazdeczek!

- A macie- wrzasną i położył jednym ruchem palca Emmę, Hermi i Rona na posadce.
Bruce Lee idzie w odstawkę...

Ci byli źli a Emma się rozpłakała i powiedziała że chłopak niegdzie z nią nie chodzi.
A widziałaś kiedyś "Evana Wszechmogącego"? Te wszystkie datki, które trzeba spożyć, prośby do spełnienia...

- Chcę iść na tą imprezę w wieży Gryffindoru- powiedziała i nagle przestała płakać
- Ale ja jestem zmęczony! Nie rozumiesz?!- spytał lekko podniesionym głosem
- Oj, przestań się nad sobą użalać, że o mało co nie zginąłeś. Rusz dupsko i na górę! - powiedziała Emma.

- ALE JA NIE MAM PARTKNERA NA TĄ IMPREZE!
Part of the Kner.

- wrzasnęła i upadła na podłogę histeryzując ją tak że trzy inne domy od Gryfońskiego przybiegły patrząc na szaloną dziewczynę
Mam dziwne skojarzenia z Panią Rollisonową z "Dziadów"...

- Pojedziemy jutro do dyskoteki, sklepów jakich sobie tylko wymarzysz! Gdzie chcesz ale jutro!- krzykna w końcu zrozpaczony. Wszystkie dziewczyny rozmarzyły się ale tej się to nie podobało
Ta dzisiejsza młodzież...

- JA NIE CHCE! JA CHCE DZISIAJ!- krzyknęła mu prosto w twarz
Przydałaby się Super Niania.

-Nie chce! Ja chcę do wieży Gryffindoru z tobą i dzisiaj!- krzyknęła i zaczęła go bić po klatce piersiowej pięściami ale ten stał i się przyglądał się uważnie
Stalowa Klata jest z pewnością bardziej pociągająca niż Stalowe Oczy.

Potter usiadł na fotelu jedząc cukierki i patrząc jak Emi tańczy z jakimś blondasem podobnym do.. Malfoy?
Jeśli zobaczycie na jakimś balu blondasa, to z pewnością będzie to Malfoy.

Nie ale on tutaj nie mógł przyjść chyba że ktoś go zaprosił! To on! I właśnie dopiera się do mojej dziewczyny.. Kładzie jej ręce na biodrach! O nie!- myślał chłopak,
Informacje docierały do niego jednak z kilkuminutowym opóźnieniem.

nagle zobaczył jak Draco zbliża się do niej bliżej i jeszcze bardziej. A ona się nie oddala, jej usta dotykają prawie jego ale wtedy dziewczyna walnęła go Po policzku
Potężny cios zwalił przedstawiciela PO z nóg.

- Puść ją- powiedział spokojnie jednak to był pozór
Albo raczej pozer.

- Na pewno nie! Tak to krzyczała że to ty ja zdradzasz a to jest wręcz na odwrót- powiedział blondas
- To nie prawda- powiedziała Emma przerażona bo już nie raz była taka sytuacja
Nie raz wyczuwała, że chłopak ją zdradza?

Harry podszedł do Malfoya i prawą sierpową walną chłopaka w twarz
Zastanawiam się, która Gryfonka stała po prawej...

- To było za dotykanie MOJEJ narzeczonej!- warkną, uderzył chłopaka drugi raz
- To za kłamstwo!- walna go trzeci raz
- A to za to że ją ścisnąłeś za rękę- walną go czwarty raz
- A to za to że wszedłeś do dormitorium Gryffindoru i za to że chodzisz po ziemi
Harry nadzieją brytyjskiego boksu?

za kaftany wyrzucił Malfoya
Uczniowie Gryffindoru ubierają kaftany na specjalne okazje.

- Oto piosenka dla najładniejszej, najmądrzejszej i najukochańszej i do tego mojej dziewczyny- było to Potter po czym zaczęła lecieć jego piosenka ,, kochaj mnie”.
Chłopak poprosił ja do tańca i przetańczyli całą piosenkę a na koniec pocałowali się namiętnie.
*smaaaark* Jakież to... *wyrzuca chusteczkę za siebie* Głupi katar.

Potańczyli jeszcze chwilę kiedy w końcu weszła połowa kadry pedagogicznej
Druga połowa balowała z innymi domami.
A nasza nauczycielska trójca M-D-S bawiła się w najlepsze w Dolinie Godryka.

- Pierwsze, wszyscy spać! Drugie Potter, Campbell do mnie!- warknęła rozbawiona McGonagall
Ginewra hieną?
Urwała się z imprezy, co widać.

- Oj.. Niech pani sobie mnie powiesi ale niech pani da się bawić innym! Dzisiaj wielki dzień dla Gryffindoru jak i dla mnie- powiedział chłopak spokojnie ale lekko tez zadowolony
- Dobrze, możecie się bawić ale ty do mojego gabinetu
McGonagall zawsze ulegała stalowym klatom...

Snape prychną
Snape koń? Czyżby jakiś zwierzyniec?

- Za to że jest w szkole, za to że chodzi, za to że dotykał moją narzeczoną i za to że przez niego ma siniaka na nadgarstku- wyrecytował chłopak
Siniak od trzymania za rękę? o_O Patologia!

Snape coś burkną po czym wszyscy wyszli z gabinetu.
Snape burako-koń.

Kolejnym dniem była niedziela, wszyscy wstali bardzo późno przez co na śniadaniu były tylko trzy pierwszoklasistki z Gryffindoru.
Jak będę mieć dzieci, to też im nie pozwolę siedzieć na imprezach. Szczególnie siedmiolatkom!

One też jednak szybko uciekły więc wszyscy zaczęli coś szeptać. O ósmej wszyscy Gryfoni pod przewodnictwem Pottera weszli do wielkiej sali w … piżamach!
Piżamowa Inkwizycja?

- Sorry za tą wodę ale jakoś nie mogłem się powstrzymać- rzekł mrugając rzęsami jak dziewczyna.
Chyba zacznę szukać dowodów na to, że z Harrym jest coś nie tak...
Tak jakby blog o Harriecie nie był wystarczającym dowodem...

- Dzisiaj zrobimy pojedynek, wybiorę z was po jednym dodatkowym nauczycielu z roku. Każdy ma tutaj listę imion i nazwisk osób z swojego roku. Wybierają pierwszo dziewczyny a gdy ktoś będzie już wałczyć jego nazwisko znika
Jeszcze nigdy nie czytałem tak skomplikowanych reguł. No, ostatni raz to chyba w Monopolu...

- A wiec z pierwszej klasy będzie to Julia McLegins,
I Alicia McPonczoch.

drugiej Michael Vikdemnond, trzeciej Alicja Pakkinson, czwartej Katie Bell, piątej Simon McKnire, szóstej Patrick Victorians, siódmej Seamus Finnigan- ogłosił. Siedmiu młodych nauczycieli podeszło do Pottera
Ej, ja chyba też chcę w to grać. Zawsze marzyłem o byciu nauczycielem *_*

Kolejne dni były podobne Lekcje- Odrabianie lekcji z Potterem- sen.
Hogwarckie Przedszkole.

Ann i Syriusz zajęli się przygotowaniami do ślubu który miał się odbyć dwudziestego siódmego grudnia.
No, jeden pozytyw w opku.

Hermiona i Ron rozmawiali o planach.
- A jak już okradniemy Gringotta...

Emma leżała na kolanach rozłożonego na kanapie Pottera.
*biegnie do sklepu po czerwone kwadraciki*

Ginny z Deanem całowali się pod fotelem aby Ron nie zauważył.
Miłość wymaga poświęceń.

Newill i luna razem gawędzili o jakiś roślinkach.
Haszysz, marycha...

Wszyscy zachichotali kiedy do dormitorium wbiegł Remus, Syriusz i Ann. Zaczęli krzyczeć imię Pottera albo nazwisko co zaciekawiło innych.
Rzeczywiście. Jak tak dłużej się zastanowić nad nazwiskiem Harry'ego, to może się ono wydać całkiem interesujące...

W końcu chłopak wstał z fotela i zobaczył że Ann jest czerwona, Syriusz blady a Remus zielony na twarz
Dekoral - kolory świata.

- Mamy poważny problem, przez to że formalnie i jesteś moim synem ( wszystkich zamurowało) muszę ciebie się spytać czy .. Eee… no.. Czy.. Ty.. Eee… - zaczął się jąkać Syriusz
"Chcesz być moim mężem?"

- Czy ty chcesz aby Ann wstąpiła do twojej rodziny- dokończył Remus.
Z cyklu "człowiek spadający z klifu": Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!...

Pokój wspólny ogłuchł
Jeszcze kilka różnokolorowych ludzi i kto wie co się stanie z resztą jego zdolności.

Kolejne dwa dni były dla uczniów bardzo męczące. Długie prace domowe, testy półroczne oraz pakowanie się.
Szczególnie te ostatnie. Po wcześniejszych imprezach w głuchym Pokoju Wspólnym musieli szukać swoich ubrań...

CDN

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

kwiiik!
ja ómarłam. kilka razy.
kocham twoje skojarzenia, Mrohny *_*

"A ja umiem białą, czarną, starożytną, nie werbalną, bez różdźkową "
hahaa, aŁtoreczkajest lepsza. ona umie magię bezmózgową.

bójka z Draco - kfiii! siniaki od trzymania za ręce, kaftany (bezpieczeństwa? xD)...
i kochanie. w ucho.

niech mi ktoś powie, że tracisz poziom...
do czwartku - może zdążę kupić nową trumienkę ^^

ash pisze...

Oj, poprawiłeś mi humor na wieczór, poprawiłeś! Śmiałam się na cały głos praktycznie cały czas. Dobrze, że siedziałam na ziemi, czytając, bo bym zapewne zwaliła się z jakiegokolwiek mebla, na którym bym siedziała. Mam nadzieję, że nadal będziesz pisał tak świetne analizy, bo coś mnie musi trzymać przy zdrowych zmysłach następny rok podczas pisania pracy magisterskiej.

Jednej rzeczy tylko nie rozumiem (albo wkradł Ci się mały błąd):
- Pierwsze, wszyscy spać! Drugie Potter, Campbell do mnie!- warknęła rozbawiona McGonagall
Ginewra hieną?
Nie czaję aluzji do Ginny - chyba, że chodziło o Minervę?

Tak czy siak - było rewelacyjnie! Mrochna Cwoorca daję radę na 100% :D

Von V pisze...

*kwiczy i turla się*

Yadis pisze...

Borskie.
A ja jadłam. Pomijam szczegóły.
Zeszłam na zgon i Ómarcie, jak zawsze zresztą, ale jestem niesamowicie rozczarowana... Dlaaaczego skooończyłeś w taaakim mooomencie?!
*wyje*
Wybacz, ale nie mogłam się powstrzymać, o najmrochniejszy z mrochnych Mrochny. Czy jakoś tak. I nie mogę się powstrzymać od tego by napisać. O Alb**, o Indi***, o KUTRZYGWIAZGKI! Jestem dzisiaj strasznie nierozgarnięta, jako że nie mam już kawy, a rano musiałam zadowolić się półproduktem z jednej łyżeczki (a fe!) więc wybaczcie mi moją niezrozumiałą i niekonstruktywną wypowiedź.
Przy Viagrze myślałam, że się uduszę. Bo tak się składa, że niedawno poznałam dziewczynę, na którą mówią Viagra. Ukrzyżowany Potter, rozpuszczona Emma (naprawdę przydałaby się jej ta Superniania... musi ją posadzić na karnego jeżyka, bo Emma jest niegrzeczna; bardzo, zaiste, bardzo niegrzeczna), 90210 też było kwikogenne i Potter śmiejący się z "Tomeczkiem" też. Wszystko było borskie. Jakbym miała wszystko wypisywać to... o kutrzygwiazdki. No i skrzaty. Aż nie mam siły sprzątać... Taka jestem uchachana, że... zapomniałam co chciałam napisać.

Z Borem, niech Mrochnego Matka Borska błogosławi, a mnie niech Jeż Kolczasty chroni przed paraliżem mUSKÓ. Resztę czytelników Mrochnej Cwoorcy też. Nie straciłeś formy, Mrochny, wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, że od dłuższego czasu widzę na tym blogu tylko Twoje analissy... Nie żebym miała coś przeciwko, ale cóż takiego się dzieje z Curakiem Bukrowym i Kasandrą, że analissować nie mogą? Bom ich nie widziała już hohoho.

Pozdrawiam, z borem,
Scrict
(w dalszym ciągu nie zwracajcie uwagi na nick z Googli)